Mój miesiąc w Andaluzji

Mój miesiąc w Andaluzji

Nadszedł listopad, a wraz z nim pora na podsumowanie minionego miesiąca. Tradycyjnie bazą wyjściową do wspomnień będą dla mnie wybrane zdjęcia, które w październiku opublikowałam na Instagramie. We wrześniu miałam manię fotografowania jedzenia, a w październiku…zwierząt. Tak, tak – przeglądając moje październikowe zdjęcia można uznać, że był to miesiąc byków, wołów, kóz, kotów i małp. Na szczęście nie tylko. Sami zresztą zobaczcie, zapraszam.

1. Byczo

Październik był…byczy. Dosłownie i w przenośni. Oprócz faktu, że był to naprawdę udany miesiąc pełen miłych spotkań, na mojej drodze co chwilę stawały byki. Żywe, plastikowe, metalowe i…takie kruchutkie w kremowym sosie.

Zaczęło się gdzieś na trasie między Kordobą, a Sewillą. Wracaliśmy akurat z wesela znajomych, gdy przed nami wyłonił się gigantyczny metalowy byk. Podejrzewam, że ci z Was, którzy byli w Hiszpanii, też musieli “spotkać” identycznego byka na swojej drodze. W całym kraju jest ich 90 – wszystkie ustawione są przy dość uczęszczanych szosach. Najwięcej, bo aż 22, znajduje się w Andaluzji.

Byk Osborne w Hiszpanii

Byk Osborne w Hiszpanii

W trzeci czwartek miesiąca wybrałam się z koleżankami na sewilski pchli targ. Uwielbiam to miejsce, ponieważ – jak napisałam kilka lat temu relacjonując moją pierwszą wizytę w tym miejscu:

“Spacerując między straganikami łatwo poczuć, że nie wszystko w życiu musi mieć sens. Dlaczego? Bo trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie sprzedaży wielu oferowanych na targu produktów, począwszy od zardzewiałych kluczy, popękanych kafelków, po pluszaki bez oczek”.

Do tej pory moim “hitem” były stoiska z przedmiotami przypominającymi…narzędzia tortur. Tym razem największy uśmiech na mojej twarzy wzbudziły plastikowe głowy byków zawieszone na fasadach kamienic. Gdybym tylko chciała, mogłabym sobie taki łeb kupić i powiesić w salonie.

Głowa byka

Głowy byka?

Bycze głowy to dość typowy element dekoracji ścian wielu hiszpańskich knajp. Nigdy jednak wcześniej nie widziałam, żeby ktokolwiek powiesił łeb z plastiku.

Danie z ogonu byka

Ogon z byka w kremowej pierzynce

Tego samego dnia byk wylądował w moim żołądku. Nie łeb, ale ogon. W zeszłym miesiącu przełamałam się i rozsmakowałam się w daniu z ogonu byka. Jeśli będziecie chcieli spróbować, koniecznie zajrzyjcie do Baru Antojo w Sewilli. Podają go w kremowej pierzynce i posypują startą skórką z chleba barwioną atramentem z kalmarów. Dawno nie jadła czegoś równie smacznego! 

To jeszcze nie koniec. Trzy dni później stanęłam oko w oko z…wołem. Lepiej by brzmiało “z bykiem”, no ale prawda jest nieco mniej ekscytująca. Niemniej jednak, zobaczyć takie cielsko idące niemal wprost na ciebie w samym środku prawie milionowego miasta robi wrażenie.

Pielgrzymka w Andaluzji

Tymczasem w centrum Sewilli

Na początku lekko mnie zatkało. W Andaluzji widziałam już przeróżne rzeczy, ale wołów w środku miasta jeszcze nie. Okazało się, że trwały przygotowania do pielgrzymki jednego z bractw religijnych do miejscowej katedry. Ustrojone woły stanowią niemal nieodłączny element południowohiszpańskich piegrzymek. To one ciągną powozy z figurkami świętych, czy inne religijne symbole. 

2. Uliczki Kordoby

Sporą furorę zrobiło na Instagramie zdjęcie jednej z uliczek Kordoby. To było cudowne miejsce, trafiłam tam dość przypadkiem spacerując po starym mieście. Białe fasady domów aż uginały się od doniczek z kolorowymi kwiatami.

Myślę, że jeszcze w listopadzie pokażę Wam pozostałe zdjęcia, jakie zrobiłam tamtego dnia w Kordobie.

Uliczki Kordoby

Uliczki Kordoby

3. Małpy z Gibraltaru

Październik był też miesiącem małp z Gibraltaru. Dzięki Wam udało mi się stworzyć galerię zdjęć “na wesoło” z tymi złośliwymi zwierzakami w roli głównej. Muszę się przyznać, że dawno tak dobrze się nie bawiłam przygotowując jakiś wpis na blogu.

Małpy na Gibraltarze

Małpy na Gibraltarze

4. Za oknem nadal wakacyjnie…

A co z pogodą w październiku? W Sewilli padało może tylko kilka razy. Przez większość czasu świeciło piękne słońce, a temperatury średnio sięgały 25C.

Aż trudno mi uwierzyć, że kiedyś nie lubiłam października, właśnie przez pogodę. Teraz jest to jeden z moich ulubionych miesięcy. Nadal jest ciepło i słonecznie, ale nie ma już “saharyjskich” upałów, które nawiedzały nas w lipcu, czy sierpniu.

Jesień w Andaluzji

Jesień w Andaluzji

5. Kot o bursztynowych oczach

Mam nową miłość – kota Lucasa. Niestety jest to miłość nieodwzajemniona. Lucas należy do sąsiadów Marysi, mojej polsko-sewilskiej koleżanki i czasem pałęta się pod nogami, gdy akurat pijemy kawę na tarasie. Na większe przejawy czułości  reaguje ucieczką i pogardliwym spojrzeniem swoich bursztynowych oczu.

No ale jak go mimo wszystko nie kochać, sami zobaczcie…

Kot Lucas

Kot Lucas

7. Koza w Madrycie

Podczas, gdy w centrum Sewilli można było spotkać woły, przez Madryt przechadzała się…koza. I to w wojskowej czapie.

12 października był tutaj wolnym dniem od pracy ze względu na narodowe święto – rocznicę odkrycia Ameryki przez Krzysztofa Kolumba. Przez Madryt przeszły m.in. uroczyste defilady wojskowe. Wśród żołnierzy z Hiszpańskiej Legii Cudzoziemskiej szła…koza. Oczywiście w wojskowym mundurku. Jest ona maskotką legionistów i chyba najbardziej wypatrywaną postacią defilad.

Parada w Madrycie

Parada w Madrycie

W przeszłości maskotkami legionistów była gazela, papuga, niedźwiedź i małpa. Sama nie wiem, które z tych zwierząt musi wyglądać bardziej komicznie w stroju żołnierskim.

8. Spotkania, spotkania…

Październik był dla mnie miesiącem spotkań i częstych spacerów po Sewilli. Po raz kolejny okazało się, że dzięki blogowi mam okazję poznać wiele wspaniałych osób ze wszystkich chyba zakątków Polski (szczególe pozdrowienia dla Krosna, heh). Po raz kolejny okazało się również, że chyba pora wrócić do nauki flamenco. W październiku byłam kilka razy w knajpkach gdzie miejscowi tańcowali w rytmie sevillanas, że aż miło. A ja tylko siedziałam i patrzałam. Dość! Pora na mnie.

Flamenco w Sewilli

Flamenco party

W październiku zarezerwowałam też bilety na lot do Polski na Święta. Już nie mogę się doczekać! Póki co liczę że listopad będzie równie udany co miniony miesiąc…