Panorama Barcelony

Bardzo lubię oglądać Barcelonę z lotu ptaka

Barcelona z lotu ptaka prezentuje się szczególnie pięknie. Kiedy panoramiczny wagonik kolejki linowej ruszył w kierunku wzgórza Montjuïc, nie wiedziałam w którą stronę patrzeć. Po jednej stronie rozpościerały się złociste plaże i błękitne morze, podczas gdy po drugiej…morze kamienic, wież i kościołów. W ciągu ok. 10 minut pokonaliśmy prawie 1300 m. Bajkowe widoki nacieszyły nasze oczy, podczas gdy żołądki – już na wzgórzu – tradycyjna hiszpańska paella przygotowana przez…kucharza z Chin.
Port w Barcelonie

Port w Barcelonie z lotu ptaka

1. Dzień był pochmurny, ale widoczność – doskonała. Ponad dachami Barcelony bez najmniejszego problemu widać było wieże największego symbolu Barcelony – kościoła Sagrada Familia. 
Port w Barcelonie

Spacer po barcelońskim porcie…

2. Jak na dłoni rozpościerał się widok na Stary Port (Port Vell), przy którym cumowały jachty i żaglówki. Uwielbiam spacery po nadbrzeżu, ale widok z takiej perspektywy był równie fascynujący. Pocztówkowego wyglądu dopełniały majaczące w tle góry.
Widok na Barcelonę

Za placemi morze, a przed nami Barcelona i majaczące w tle góry

3. Moją uwagę zwróciły piętrzące się kamienice o przeróżnych kolorach. W głębi, oprócz wież Sagrady Familii wyróżniała się sylwetka miejscowej katedry.
Barcelona z lotu ptaka

Plaża i bezkresny błękit

4. Po drugiej stronie wagonika zobaczyć można plażę i bezkresny błękit Morza Śródziemnego. Jednym z najciekawszych budynków jest hotel “W Barcelona”, którego kształty przypominają żagiel.
Paella w Barcelonie

Pora na paellę!

5. Po ok. 10 minutach jazdy kolejką linową dotarliśmy na wzgórze Montjuïc. Tuż przy stacji kolejki znajduje się lokal z olbrzymim tarasem. Stąd również rozpościerają się piękne widoki na miasto.  Postanawiamy zjeść paellę z owocami morza oraz fideuá. Jakie było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że to tradycyjne hiszpańskie danie zostało przygotowane i podane przez…Chińczyków.

Barcelona

Nieproszeni, choć sympatyczni goście

6. W trakcie obiadu nie mogliśmy opędzić się od (swoją drogą całkiem sympatycznego) towarzystwa. Kilka szarych kotów z utęsknieniem czekało na kawałki langustów i krewetek. No cóż, wiedzą co dobre! 🙂