Seleccionar página
Cmentarz w Sewilli

W Sewilli jest tylko jeden cmentarz

Dzień Wszystkich Świętych w Hiszpanii kojarzy mi się z zapachem pieczonych kasztanów. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że ich jesienny zapach dopełnia atmosfery zadumy i wyciszenia. I taka to już moja tradycja, że co roku odwiedzając sewilski cmentarz 1 listopada, wracam do domu z paczuszką pieczonych kasztanów.
Na cmentarz chodzę z samego rana. Wyboru: “na który?” właściwie nie ma. W Sewilli, mimo że miasto liczy 700 tys mieszkańców, jest tylko jeden cmentarz. Różni się dość znacznie od tych, które znajdują się w Polsce. Można tutaj zobaczyć Cyganów przygrywających na gitarze swoim zmarłym. Są tutaj monumentalne posągi postawione ku czci słynnych torreadorów i piosenkarzy flamenco, a wieńce przybierają kształty herbów ukochanych drużyn piłkarskich.
Cmentarz w Sewilli

Przed bramą wejściową na cmentarz

Wizyta na cmentarzu zaczęła się dość niespodziewanie. Szykując przed bramą wejściową aparat fotograficzny, podszedł do mnie młody chłopak. Wyciągnął mikrofon i zapytał, co sądze o atmosferze Święta Zmarłych w Sewilli?
– Yyyee, yyee…Co ja sądzę, yyyy…Hmm, yee…- moja elokwencja nie była powalająca.

W końcu jakoś poszło, ale nie miałam ochoty usłyszeć swojej odpowiedzi w radiu, więc nie zapytałam nawet z jakiej był stacji.

Zanim wejdę, przyglądam się temu, co dzieje się na zwentąrz. Oni nie sprzedają tutaj w ogóle zniczy. Są kwiaty – głownie białe i czerwone goździki. Niektóre są nawet ułożone w herby ukochanych drużyn piłkarskich. Poniżej na zdjęciu herby Realu Madryt i FC Sewilli. Tak sobie teraz myślę, że mogłam powiedzieć w wywiadzie, że zafascynowała mnie “tradycja” układania futbolowych gadżetów na nagrobkach.
Cmentarz w Hiszpanii

Kwiatowe i grobowe herby piłkarskie

Wchodzę na cmentarz. Morze ludzi, choć jakby mniej niż w Polsce. I nie ma takiej nerwówki, wielkich pakunków, setek zniczy. Andaluzyjska gwarność jakby przycichła.

Cmentarz w Sewilli

Na cmentarzu w Sewilli

Są jednak takie groby, które mogą wzbudzać uzasadnione zdziwienie. To cygańskie groby: wielkie, wielobarwne, ostentacyjne, zawsze otoczone wianuszkiem najbliższych. I ci najbliźsi spędzają tu dosłownie cały dzień. Przynoszą krzesełka, parasolki na słońce, jedzenie i…gitary. Szczególnie po południu będzie tu głośno od dźwieków przygrywanym bliskim zmarłym.

Cyganie w Sewilli

Cygańska rodzina przy grobie zmarłego

Największe zdziwienie mogą budzić groby cygańskich dzieci: pełno na nich gigantycznych pluszaków, plastikowych motorków, a nawet setek kolorowych naklejek z kaczorem Donaldem. Tylko ja nie mam jakoś odwagi tak ostentacyjnie zrobić im zdjęcia…

Większość grobów to raczej biel marmuru i kilka bukietów kwiatów. Nie ma naszego zwyczaju do obstawiania grobów wieloma kwiatami i zniczami.

Dekoracja sewilskich grobowców

Dekoracja sewilskich grobowców

Cmentarz podzielony jest na kilka części. W najnowszej, nie ma już prawie miejsc na tradycyjne groby. Większość miejsc, to długie metry ścian z otworami na urny.

Cmentarz w Sewilli

Spacer po sewilskim cmentarzu jest dość przygnębiający…

Raz na jakiś czas wyróżniają się groby znanych, lokalnych tancerzy i piosenkarzy flamenco…
Grobowiec pieśniarza flamenco

Grobowiec pieśniarza flamenco

Nie brakuje też nagrobków zrobionych z typowych andaluzyjskich, kolorowych płytek.
Zbliżając się do wyjścia, idę do miejsca odwiedzanego przez niemal każdego sewilczyka: miejsca pochówku toreadorów. Na cmentarzu znajduje się m.in. grobowiec Francisco Rivera “Paquirri”, który zginął na arenie niedaleko Kordoby w 1984 r.
Grobowiec torreadora

Grobowiec torreadora

Pora wracać. Pozostał już tylko ostatni element mojej andaluzyjskie tradycji tego dnia: kupno pieczonych kasztanów! Dymiących stoisk pod cmentarzem nie brakuje…I wcale się nie zgadzam, że “najlepsze kasztany są na Placu Pigalle”!
Sprzedawca kasztanów

Sprzedawca kasztanów

A tak wyglądała moja paczuszka gorących kasztanów i nieco osmalony kasztan przed zjedzeniem:
Kasztany w Hiszpanii

Paczuszka kasztanów

Kasztany jadalne w Hiszpanii

Smacznego!

Na zakończenie relacji napiszę o tym, co przeczytałam dziś w prasie. Otóż kilka dni temu, sewilski klub piłkarski “Real Betis” podał informację, że na stadionie zostanie wybudowana krypta, gdzie będą mogli zostać pochowani najwierniejsi kibice tego klubu, by móc być z ukochaną drużyną przez całe życie…i po śmierci.

Na ten pomysł wpadło już wcześniej kilka hiszpańskich klubów Primera División, jak np. Espanyol z Barcelony.