Seleccionar página
Plaża Algarve

Jedna z plaż Algarve

Południowa Portugalia pachnie grillowanymi sardynkami i aromatyczną roślinnością. Otumania kolorowymi kwiatami i krwistymi zachodami słońca, które najlepiej obserwować z jednego ze stromych klifów. A gastronomia…palce lizać! Kto spróbuje grillowanego bacalhau (dorsz), lokalnych słodkości, czy mocnego likieru migdałowego, Portugalii nie zapomni już nigdy.

Dziś zapraszam na relacje z weekendu w Algarve, południowego regionu Portugalii. Będąc na wakacjach w Andaluzji na pewno warto tu zajrzeć. Z Sewilli, do granicy  hiszpańsko-portugalskiej jest zaledwie ok. 160 kilometrów.
Dorsz, specjalność kuchni portugalskiej

Specjalność portugalskiej kuchni – grillowany dorsz. Portugalczycy potrafią podobno przygotować dorsza na 1001 sposobów…albo na 365, tyle, ile dni w roku.

Na ten wyjazd do Portugalii czekałam już od dawna. Już ponad miesiąc temu kupiłam przewodnik, szperałam w Interneci, szukając ciekawostek odnośnie południa tego kraju. I w końcu nadszedł ten weekend!

Z Sewilli wyjechaliśmy dość późno. Na szczęście to tylko ok. 2h drogi. Na dodatek przejeżdżając portugalską granicę, zyskaliśmy jedną godzinę, ponieważ podobnie jak w Anglii, czas jest tu cofnięty o jedną godzinę w stosunku do naszego, polskiego.

Kiedy dotarliśmy do Portimão, nadmorskiej, turystycznej miejscowości, pora była już na kolację. Sardynki! Oczywiście chciałam spróbować grillowanych sardynek, kolejnej specialié portugalskiej kuchni. Do popicia, a jakże, słynne vinho verde (w dosłownym tłumaczeniu zielone wino, choć tak na prawde chodzi o to, że jest “młode”, wytrawne).

Grillowane sardynki w Portugalii

Grillowane sardynki to kolejna specjalność portugalskiej kuchni

Ryby okazały się przepyszne, a porcja zdecydowanie niestety za duża, jak na możliwości mojego żołądka. Ale, ale, uwaga! Portugalskie sardynki z grilla w niczym nie przypominają maleńkich rybek o tej nazwie, które możemy dostać w sklepach w Polsce.

Te portugalskie są ogromne (patrz foto) i…podawane są nie tylko z główkami, ale także wszystkimi wnętrznościami! Za pierwszą sardynką myślałam, że to może przez przypadek nie jest wypatroszona, dopiero potem dowiedzałam się, że tak właśnie się je w Portugalii podaje. Widok może pewnie co niektórych zniechęcić, ale smak wynagradza wszystko.

W ten oto sposób zakończył się pierwszy wieczór na portugalskiej ziemi. Pora spać, jutro dzień pełen wrażeń.
Wioski Algarve

Bemvindos, czyli witajcie…w Portugalii!

Wczesną porą ruszamy w trasę. Kierujemy się na północ, w kierunku gór Serra de Monchique. Plan był taki: zobaczyć piękne, górskie okolice pełne drzew korkowych, migdałowców i eukaliptusów. Chcieliśmy też zjeść na śniadanie wiejski chlebek wprost z pieca z dodatkiem oliwy z oregano i czosnku.

Zanim jednak udało się zjeść śniadanie, po raz pierwszy w życiu spróbowałam migdałów zerwanych prosto z drzewa.

Drzewa migdałowe w Portugalii

Tak wygląda migdał…nim trafił pod buta (trzeba rozbić skorupkę), a następnie do ust

Z reszą te tereny pełne są migdałowców. Nie ma się co dziwić, że przepyszny likier migdałowy pochodzi właśnie z Portugalii.
Rośliny w Portugalii

Taki sobie kaktusowy widoczek…

Dość zaskakujące było spotkanie na trasie drzew eukaliptusowych. Słyszałam, że w Andaluzji też są, ale nigdy nie miałam okazji wcześniej ich widzieć i czuć. Pachną wyjątkowo intesnywnie i orzeźwiająco.

Do lokalnej piekarenki nie udało się dotrzeć. Na śniadanie zatrzymaliśmy się jednak w wiejskim barze przy drodze. I tu zaskoczenie! Okazuje się, że Portugalczycy niespecjanie w ogóle jadają śniadania. Chleb (chrupiący, pyszny!), pasztet z sardynek oraz masło, zamówiliśmy więc z zestawu…obiadowego (podaje się je, jako przystawki).

Śniadanie w Portugalii

Pogoda dopisała, można było zjeść śniadanie na tarasie

Następnym celem naszej podróży było Fóia-najwyższy punkt Serra de Monchique (902 m.n.p.m). Przy dobrej pogodzie można zobaczyć południowe wybrzeże oraz wieżowce turystycznego Portimão.

Teraz już możemy się kierować na zachodnie wybrzeże Portugalii, na Costa Vincentina. To tutaj znajdują się najpiękniejsze plaże.

Pierwszy postój w malutkim Aljezur. Idziemy na samą górę zobaczyć ruiny mauretańskiego zamku z X wieku. Po drodze, zapierające dech w piersi widoki i…kilka ciekawych scenek z życia codziennego. Zapach grillowanych sardynek w jednym z barów ciągnie się za nami prawie przez cały czas.

A teraz, idzeimy na zamek! Mijamy maleńkie domki o pastelowych kolorach.

Wioski Algarve

Spacerując po wioskach Algarve

Nawet stary, zardzewiały rower wydał się pasować do klimatu tego miejsca.
Widoki w Algarve

Południowa Portugalia to nie tylko plaże Oceanu Atlantyckiego

Mijamy też dom, obok którego suszyły się różnego rodzaju pestki. Starsi panowie stojący obok sympatycznie się uśmiechali. Szkoda, że tak niewiele rozumiem portugalskiego.
Pestki słonecznika

Na skąpanym w słońcu tarasie suszyły się pestki, m.in. słonecznika

Docieramy na górę, klikamy kilka zdjęć by zaraz potem zejść w dół brukowanymi i wąskimi uliczkami Aljezur.
Uliczki Aljezur

Spacerując uliczkami Aljezur

Kierując się na wybrzeże Atlantyku, docieramy do malutkiej miejscowości Odeceixe. W maleńkiej, trochę obskurnej knajpeczce postanawiamy zjeść obiad. Nie było wielkich specjałów; sama zjadam kanapkę z pastą z wyśmienitą pastą z tuńczyka. Portugalska sangria okazała się bardzo podobna do tej hiszpańskiej, choć była nieco bardzej łagodna.
Tosta mista w Portugalii

Tosta mista, czyli portugalska grzynka z serem i szynką z rozpuszczonym masełkiem na samej górze

W okolicach Odeceixe znajduje się jedna z piękniejszch plaż zachodniego wybrzeża. Trafiamy i tutaj, by porobić kilka zdjęć. Na plaży wciąż jeszcze można było zobaczyć amatorów opalania i surfowania.
Algarve w Portugalii

Wybrzeże Algarve

Kiedy dzień zaczął chylić się ku końcowi, pojechaliśmy do Sagres oraz na przylądek Cabo de São Vicente. Dość przypadkowo udaje nam się zobaczyć prawdziwy spektakl “Matki Natury”- zachód słońca. Złota kula słońca z każdą sekundą coraz bardziej zatapiała się w bezkresie oceanu…

Na spektaklu tym nie byliśmy sami. Wiele osób przyszło z kanapkami, wiedząc już, że zachód słońca w tym miejscu jest niezaponianym przeżyciem…

Zachód slońca na Cabo de São Vicente

Zachody słońca na Cabo de São Vicente są wyjątkowo piękne

Teraz już mogliśmy wracać, by zebrać siły na kolejny dzień w Ponta da Piedade