Seleccionar página
Sprzedawca jaśminu

Sprzedawca jaśminu – za dnia. Źródło flicker (cc) – emilio labrador

Wszystko zaczęło się od sprzedawcy jaśminu. Spacerował po nadmorskim bulwarze z wiklinową tacą obładowaną uplecionymi w trójkąciki kwiatami jaśminu. Kosztowały chyba pół dinara. Nie pamiętam dokładnie. To było już dziesięć lat temu. Pamiętam za to, że granatową noc rozświetlały kolorowe fontanny, migoczące nad wejściami do restauracji neony i przeglądający się w spokojniej tafli morza księżyc. I tylko kołyszące się na lekkich falach jachty brzęczały miarowo wypełniając nocne odłosy tunezyjskiego Port El Kantaoui.

Choć sprzedawca jaśminu zboczył do jednej z wąskich uliczek odchodzących od portu, w powietrzu jeszcze przez kilka chwil unosiła się mgiełka słodkiego, nieco duszącego kwiatowego zapachu.W tamtą księżycową noc pachnącą jaśminem po raz pierwszy pomyślałam, że chciałabym kiedyś mieszkać w jednym ze śródziemnomorskich krajów.
Port El Kantaoui

Tak mniej więcej wspominam tamto miejsce – Port El Kantaoui (Tunezja). Źródło (cc) – johnmuk

I wcale nie dla słońca i 20ºC w listopadzie, ale dla ich zapachów: mieszanki jaśminu, owoców cytrusowych, smażonych na oliwie z oliwy krewetek, lawendy i innych mniej lub bardziej egzotycznych roślin.
Kwiat jaśminu

Kwiat jaśminu (lub gatunku z tej samej rodziny…), źródło (cc) – stock.xchng

Sześć lat po spotkaniu ze sprzedawcą jaśminu w Tunezji mieszkałam już w Andaluzji. I choć od Morza Śródziemnego dzielą mnie dwie godziny jazdy samochodem, to pod moim sewilijskim blokiem rośnie ogromny jaśminowiec przypominający moje dawne marzenia…

PS.  Jaśmin w Tunezji pachnie nieco inaczej niż w Hiszpanii. Inaczej też pachnie ten w Polsce. Istnieje podobno kilkaset gatunków tej rośliny, więc nawet wyglądem się różnią…Ale wszystkie bardzo lubię wąchać. Bez wyjątku.