Seleccionar página

W samej Sewilli jest aż 4000 barów. Fot. cscan (cc)

Gdzie jeść w Hiszpanii, by było tanio i smacznie?- pytacie często w e-mailach. Jak to, gdzie? Tam, gdzie na podłodze wala się sterta śmieci: pomiętych chusteczek, orzechowych łupinek i krewetkowych skorupek! Nie, nie żartuję! Papiery rzucone na podłogę nie są może oficjalną “odznaką” jakości hiszpańskich barów, ale nieoficjalną i dość mało estetyczna gwarancją, że  to, co zamówimy będzie pyszne i tanie.

Dlaczego rzuca się papiery? Nikt nie umiał mi na to pytanie odpowiedzieć. Wygląda na to, że celowanie zużytymi, papierowanymi serwetkami w podłogę jest starym jak świat, hiszpańskim przyzwyczajeniem. Nie ważne, że obok stoi kosz na śmieci, papier musi wylądować na podłodze.

Dlaczego warto jednak jadać w takich, pozornie, obskurnych miejscach, a nie eleganckich barach przy głównych atrakcjach turystycznych? Tu, odpowiedź jest już łatwa. Sprawdzonym w każdej podróży sposobem na tanie i dobre jedzenie, jest stołowanie się w lokalnych knajpkach, gdzie na obiad przychodzą tubylcy, a nie tylko turyści. Oni zawsze wiedza, gdzie jest najlepsze jedzenie. Na pewno nie będą też oblegać najdroższych barów!
Sterty śmieci na podłodze są więc dla nas, turystów, pewnym znakiem, że to właśnie tu jadają Hiszpanie, a nie tylko narażeni na “naciągnięcie” kubków smakowych i portfeli turyści.
Warto więc nie zrażać się śmieciami na podłodze, brakiem karty w innym niż hiszpański języku . Polecam przejść się po barze, pozaglądać tubylcom do talerzy, by następnie pokazać kelnerowi palcem danie które chcemy. Swoją drogą, warto przed wyjazdem nauczyć się po hiszpańsku zdania: “ja poproszę to samo, co ta pani/ pan” (“Quiero lo mismo que esta mujer/ este hombre”).
Gwarantuję, będzie smacznie i tanio!