Seleccionar página
Sewilla

W Sewilli rośnie całe mnóstwo drzew pomarańczowych. Źródło flickr (cc) – peribanyez

Jakiś czas temu trafiłam na książkę pt. “Geografia Szczęścia”. Jej autor – amerykański dziennikarz  Eric Weiner – zastanawia się w niej nad tym, “co sprawia, że mieszkańcy danego kraju czują się szczęśliwsi od innych”? W ciągu roku objechał wszystkie kontynenty, by znaleźć odpowiedź na to pytanie. I cóż się okazało?

Okazuje się, że Brytyjczykom szczęście daje praca, Holendrom marokański haszysz, a Szwajcarom – kawałek dobrej czekolady. Niestety nie napisał nic o Hiszpanii. Zaczęłam się więc zastanawiać: skąd wynika powszechna radość życia tu, na południu Hiszpanii.? Dlaczego ludzie wydają się tu być bardziej zadowoleni z życia? Dlaczego więcej się uśmiechają?Czy aby na pewno chodzi tylko o słońce?

Jeszcze tego nie wiem (choć to bardzo prawdopodobna teoria), ale mam nadzieję, że kiedyś się dowiem. Tymczasem w trakcie poszukiwań informacji na temat poziomu szczęścia wśród Andaluzyjczyków natrafiłam na artykuł opisujący…sewilijskie pomarańcze. I o nich właśnie chcę napisać.
Pomarańcze z Sewilli

Szkoda tylko, że sewilijskie pomarańcze są okropnie gorzkie. Źródło flickr (cc) – Aldeana

Pewnie pomyślicie, co ma jedno do drugiego: szczęście do pomarańczy? Ano, pewnie coś tam, choć niewiele, jednak ma…

Wyczytałam bowiem, że zapach kwiatów pomarańczy ma silne właściwości antydepresyjne. Ich aromat zalecany jest w stanach napięcia, a nawet histerii. I tu przechodzimy do sedna. Sewilla uważana bowiem jest za “miasto pomarańczy”. Znalazła się nawet na liście rekordów Guinessa, posiadając w swoich granicach ponad 35.000 drzewek pomarańczy.

Pomarańcze z Sewilli

Pomarańcze pod blokiem? To tutaj normalny widok. Źródło fot. flickr (cc) – Metro Centric

Każdy, kto był w Sewilli wie, o czym mówię. Tutaj na każdym kroku jest pomarańczowo. Albo zielono, albo biało – oczywiście zależy od pory roku i stopnia dojrzałości owoców. I chyba nie ma turysty, który nie wróciłby do domu ze zdjęciem z sewilijskimi pomarańczkami. To taki symbol miasta, jak Giralda, czy flamenco.
Kwiat pomarańczy

Tak wygląda kwiat pomarańczy (hiszp. azahar). Źródło fot. flickr (cc) – Txema Campillo

Kiedy więc przyjechać do Sewilli, by się “zrelaksować” lub poddać antydepresyjnej “terapii”? Mniej więcej pod koniec marca, na początku kwietnia. Wszystkie 25 tys drzewek pokrywa się wówczas białymi kwiatkami, które wydają z siebie taki aromat, że nie trzeba martwić się o użycie perfumu przed wyjściem z domu. Pachnie dosłownie całe miasto, trochę słodkawo, ale nie dusząco.

Pomarańcze z Sewilli

Sewilla i kwitnące pomarańcze. Źródło fot. flickr (cc) – Fernando Cuenca Romero

Kiedy kwitną kwiaty pomarańczy w Sewilli, nie chciałabym być w tym czasie w żadnym innym miejscu. Dla mnie to największa atrakcja tego miasta. I szkoda, że zapachów nie da się przekazać emailem, ani wpisem na blogu. Można jednak kupić sobie perfum zrobiony na bazie kwiatów pomarańczy. Do tego celu są z resztą  wykorzystywane.

Kwiaty pomarańczy

Zbiór kwiatów pomarańczy…na perfumy oraz…antydepresanty. Źródło fot. flickr (cc) – Alejandro_Cortés

Zachęceni pięknym zapachem kwiatów pomarańczy Sewilli, nie dajmy się zmylić. Pachną pięknie, ale dojrzałe owoce smakują…jak pierwsza lepsza cytryna!

Niestety w znakomitej większości, sewilijskie pomarańcze należą do kwaśnej, niejadalnej odmiany…Pozostaje nacieszyć oko ich wyglądem, zapachem kwiatów na wiosnę, albo skusić się na produkowaną z nich (i popularną bodaj tylko na Wyspach Brytyjskich) marmoladę.