Seleccionar página

W Sewilli spotkać można “nożowników”…na szczęście niegroźnych. Fot. Girona_Flashman (cc)

Po moim sewilijskim osiedlu krąży nożownik. Nie zabija, nie straszy, tylko wybudza w weekendy ze snu. I właściwie nie jest nawet nożownikiem, ale ostrzycielem noży. Myślałam, że w prawie milionowej stolicy Andaluzji tego typu relikty przeszłości mnie nie zaskoczą…a jednak! Po raz pierwszy głośny dźwięk harmonijki zza okna obudził mnie jakieś dwa lata temu. Myślałam, że to dokazuje lodziarnia na kółkach znana mi z Bydgoszczy. Od znajomych dowiedziałam się jednak, że odgłos harmonijki zwiastuje przybycie afilador de cuchillo, czyli pana od ostrzenia noży.

W zeszłą sobotę znów mnie obudził, przypominając, że warto wspomnieć o tym zawodzie na blogu:) Nie jest to może atrakcja turystyczna, ale na pewno ciekawe zjawisko:)

Poszperałam trochę w Internecie i okazało się, że nie tylko w Sewilli nadal istnieje ten zawód; charakterystyczny odgłos harmonojki słyszą mieszkańcy Barcelony, Valladolid i Grenady, czyli jak widać tradycja ostała się także w dużych miastach, nie tylko gdzieś głęboko na prowincji.

A oto i “nożownik” przy swoim stanowisku pracy. Fot L&J (cc)

Mojemy nożnikowi jeszcze nigdy nie udało mi się zrobić zdjęcia, mimo, że zwykle mam w pobliżu aparat. Niemniej jednak zwykle porusza się on białym dostawczym autem, a odgłos harmonijki puszcza z magnetofonu…Tradycyjnie jednak, i podobno na Trianie tacy są właśnie panowie od ostrzenia noży, poruszają się rowerami, bądź motorami, grając na harmonijkach. Co jakiś czas zatrzymują się pod oknami i wykrzykują: afiladooooor (czyli ´´ostrzycieeel noży´´), grając na harmonijce.
Mój nożownik poszedł z postępem i nie gra sam na harmonijce…i niestety nie zdołałam go zobaczyć nigdy w akcji, bo nigdzie w pobliżu się nie zatrzymuje…Czasem mam wrażenie, że kręci się po dzielnicy dla przyjemności, a nie celem zarobienia pieniędzy, ale to juz daleko idąca interpretacja:)
Jestem ciekawa, czy kiedyś w Bydgoszczy będę też miała okazję zobaczyć ostrzyciela noży? Pamiętam napełniaczy syfonów, repasatorki oczek, roznosicieli mleka, czy skupy makulatury i butelek. Aby zobaczyć ginący zawód ostrzownika noży musiałam wyjechać do Hiszpanii…Emigracja uczy:)