Seleccionar página
Owieczki

Owieczki jeszcze przed wizytą fryzjera

Pozdrawiam z Zakopanego! Tym razem lądowałam w Krakowie…i już po pierwszych pięciu minutach zdałam sobie sprawę, że okulary przeciwsłoneczne, krem do opalania i sandałki na wiele mi się tym razem nie zdadzą! Wylatywałam z Malagi przy 43C, przyleciałam do Krakowa przy lejącym deszczu i 13C. Trzydzieści stopni różnicy! Jak fajnie! Można zmoknąć, zmarznąć i…odpocząć od andaluzyjskich upałów. A już myślałam, że za jesienną pogodą niesposób zatęsknić:) Pewnie, że można, mimo, że nikt tutaj mojego entuzjazmu nie podziela!

W  Tatrach jest jeszcze chłodniej i podobno jutro ma nawet spaść śnieg. Znajomi w Hiszpanii już zacierają ręce na zdjęcia białego puchu w sierpniu:) (ja z resztą też…stać w śniegu, w klapkach- bezcenne!)

Tatry Tatrami, ale o Andaluzji nie zapominam! Już szykuję kolejny wpis. Natchniona lokalnymi , zakopiańskimi przysmakami opowiem o pewnych morskich-andaluzyjskich potworach z mojego talerza…na wesoło, jak zawsze!

P.S. Pod oknem mam stado “łowiecek”…beczą i dzwonią dzwonkami, aż miło:)