Seleccionar página
Saragossa

Podróż do Aragonii czas zacząć. Fot. (cc) – Perrimoon

Budzik zadzwonił o 04:50 rano. Nie będę kłamać, w tym momencie nie miałam ochoty na żadną podróż. Byle tylko jeszcze trochę pospać. Mocna kawa postawiła jednak na nogi, adrenalina z resztą też. Na dole czekała już taksówka na lotnisko. Pierwszy morał tej podróży: samoloty bywają tańsze niż taksówki. Jak już pisałam, samolot do Saragossy kosztował 16 złotych. Za to dziesięć minut jazdy taksówką na lotnisko w Sewilli…120 złotych!!! Bez komentarza!Samolot wylądował w Saragossie o 07:45. Mogłam więc “przetestować”, jak w  Aragonii wyglądają śniadania. Jak może wiecie, śniadania to moj “konik”. Jeśli jeszcze nie czytaliście, odsyłam do postów o śniadaniach w Andaluzji.
Śniadanie w Saragossie

Pierwsze aragońskie śniadanie

Drugi morał tej podróży: w Aragonii mają pyszne bułki. Jak w Polsce!

A teraz trzy ciekawostki.

1. W jednym z podziemnych parkingów w Saragossie natrafiłam na cudnowny wynalazek: powiększone miejsca parkingowe dla kobiet. Na ogromnym, kilkupoziomowym parkingu wyznaczono kilkanaście miejsc dla “señoras”. Nie mierzyłam, ale są szersze przynajmniej o kilka centymetrów od pozostałych miejsc!
Parkin w Saragossie

Powiększone miejsca parkingowe dla kobiet? Trochę to szowinistyczne, ale dla mnie…rozwiązanie idealne. Nie umiem parkować!

2. Mimo, iż Aragonia nie ma dostępu do morza, w Saragossie można dostać najlepsze pod hiszpańskim słońcem  kanapki z kałmarem. Dziękuję za podrzucenie pomysłu na obiad, Javi!

Saragossa

Bocadillo de calamares. Uwielbiam!

3. I po trzecie. Co się odwlecze, to nie uciecze…Pamiętacie, że w Estremadurze chciałam zobaczyć kwitnące czereśnie? Tam się nie udało, ale w Aragonii zobaczyłm ich całe mnóstwo. Całe wzgórza toną w różowych i białych kwiatach…

Aragonia

Kwitnące migdałowce w Aragonii

Na tym kończę moją nietypową pocztówkę z Saragossy. Już niedługo pierwsze podróżnicze relacje!
Pozdrawiam!