Seleccionar página

Nie wiem, gdzie na prawdę znajdował się raj, ale myślę, że jakaś jego część na pewno obejmowała Costa Brava. Trochę służbowo, a jeszcze bardziej prywatnie, jestem od piątku na Costa Brava. Costa Brava, czyli „Dzikie Wybrzeże” znajduje się w północno- wschodniej części Półwyspu Iberyjskiego i jest to jeden z tych rejonów turystycznych, które corocznie przynoszą Hiszpanii wielomilionowe zyski.

Costa Brava, a w szczególności typowo turystyczna wioska Playa de Aro (Platja d´Aro po katalońsku) to dla mnie miejsce szczególne. To tu, w 2003 roku, rozpoczęła się moja przygoda z Hiszpanią i mimo mojego uwielbienia do Andaluzji, nie ma roku bym nie wróciła do tych krystaliczno- turkusowych zatoczek i cudownych średniowiecznych, katalońskich wiosek.

Dziś zapraszam do mini galerii zdjęć z ostatnich dni; już we wtorek, po powrocie do Sewilli, zapraszam na pełną relację z Costa Brava i wycieczki do Barcelony. 

Czytelnia na urwisku. Bardzo lubię tu przychodzić i godzinami czytać książkę przy szumie morza…

To, co na Costa Brava najpiękniejsze: malownicze skały zatapiające się w morskim turkusie 

I jak ma tu nie pachnieć intensywnie, egzotycznie i lekko nawet dusząco…?

Kolejna atrakcja północnej Hiszpanii, średniowieczne miasteczka tonące w bujnej roślinności

Moja osobista wizja raju odnaleziona na Costa Brava…poza dźwigiem z drugiego planu po prawej 🙂