W Andaluzji weekend zaczyna się w czwartkowy wieczór. Wystarczy przejść się na sewilijski plac Salvadora, by pomyśleć, że w piątki to chyba nikt nie chodzi do pracy. Tłumy. Jeden przy drugim popija na stojąco szklaneczkę chłodnego piwa, ściskając w dłoni malutki talerzyk ze smakowitym tapas. Koło północy tłumy zaczynają się przerzedzać, jednak nie na tyle, by poczuć się jak w środku tygodnia.

Chyba niemal w każdym kraju Europy, piątek należy do ulubionych dni w tygodniu.W końcu, po pięciu ciężkich dniach pracy, będzie można wypocząć. W Andaluzji celebrowanie weekendu zaczyna się jednak dużo szybciej. I to oficjalnie, bez konieczności wcześniejszego zrywania się z biura.

Otóż w “statystycznej”, przynajmniej sewilijskiej firmie, od poniedziałku do czwartku,  pracuje się w godzinach 9:00-19:00 z dwugodzinną przerwą na obiado- sjestę od 14:00 do 16:00. Dość długo. Zupełnie inaczej jest już jednak w piątki, bo nawet prywatne firmy ustalają zazwyczaj godziny pracy na od 08:00 do 14:00 (zaraz kojarzy mi się z otwarciem sklepów w Polsce w soboty:))!

Koło 14h-15h w każdy piątek bary tapas przeżywają kolejne oblężenie. Dla turysty z obcego kraju może to wyglądać jak pokojowe manifestacje rozrzucone po całym mieście. Bo nie ma siadania za stół, nakładania na kolana eleganckiej serwetki w równie eleganckiej restauracji. Są za to tłumy, które podjadają sobie na stojąco, krążąc, krzycząc, dyskutując, sprawiając wrażenie jakiegoś strajku, a nie przyjacielskiego spotkania.

Tymczasem są to najczęściej grupy znajomych z pracy, całe biura, które wychodząc tak wcześnie z pracy od razu kierują się na piwko i małą przekąskę. Z resztą od rana pewnie już ustalali gdzie i kto pójdzie. Taka miła tradycja na zakończenie tygodnia, które zaczyna się celebrować już właściwie dzień wcześniej!

Znajoma z Polski zapytała mnie kiedyś: a to tu się w piątki nie pracuje? Hmm, tak, ale….jakoś tak mniej stresująco niż u nas! 🙂

P.S. Oczywiście są firmy, które trzymają swoich pracowników i w piątki do 19:00. Nie wiem, ile ich jest, ale wystarczy wyjść koło 14h na miasto by poczuć, jakby cała Sewilla wyszła właśnie z biur i domów na tapas!