Seleccionar página
Nauka hiszpańskiego

A Ty, chcesz mówić po hiszpańsku? Fot. (cc) – Jeremy Brooks

Z nauką języków obcych jest jak z jazdą samochodem.  Kto zacznie, ale nie praktykuje, ten  po dłuższej przerwie ma większą szansę na całkiem głupią stłuczkę. Ot, choćby podczas parkowania. Albo zapomnieć języka w gębie podczas ważnego spotkania z zagranicznym kontrahentem. Niestety przekonałam się na własnej skórze. Sąsiadka z trzeciego piętra, której obiłam dwa samochody naraz (sic!) niestety też.

Dobre jest jednak to, że zarówno na naukę jazdy samochodem, jak i na naukę języka nigdy nie jest za późno. Oczywiście im wcześniej się zabierzemy, tym łatwiej powinno pójść, ale z odpowiednią motywacją i odrobiną konsekwencji nasze wysiłki zawsze powinny zakończyć się sukcesem.W emailach często pytaliście, jak nauczyłam się hiszpańskiego, jaki jest klucz do sukcesu podczas nauki? Złotej recepty na sukces nie ma, ale postanowiłam dziś zebrać moje doświadczenia. Mam nadzieję, że pomogą troszkę wszystkim tym, którzy próbują się tego języka nauczyć!

1. Kurs hiszpańskiego

Zacznijmy od tego, że za hiszpański zabrałam się stosunkowo późno, bo na trzecim roku studiów. Na koncie miałam już długie lata nauki angielskiego, francuskiego i niemieckiego, a dodatkowe zajęcia z hiszpańskiego wybrałam w sumie z ciekawości. Zajęcia odbywały się raz w tygodniu, po półtorej godziny. Teoretycznie…niewiele. I tu pierwsza ważna konkluzja.

Nie ma co liczyć, że nauczymy się języka tylko na kursie. Że zrobi to za nas nauczyciel. Ważne jest, by niemal codziennie mieć kontakt z językiem. Jak? To już w kolejnych punktach.     

2. Codzienny kontakt z językiem/ systematyczność

Nauka hiszpańskiego

Z językiem trzeba się osłuchiwać. Najlepiej codziennie. Fot. (cc) – studiocurve

Wydaje się niemożliwe? Uciążliwe, nudne? Na szczęście wcale tak nie musi być! Nie chodzi o to, by dzień w dzień zakuwać nowe słówka i reguły gramatyczne. Też bym tak nie dała rady! A właściwie to tak próbowałam z j. arabskim. I pozostało mi tylko w głowie kilka zwrotów. Totalna klapa.

Na szczęście można też “otoczyć się językiem” w inny sposób:

  • Książki dla dzieci– tak, tak. Swego czasu, mając już grubo po osiemnastych urodzinach zaczytywałam się w literaturze dla dzieci. I to tych zupełnie najmłodszch. Niestety po kilku miesiącach nauki hiszpańskiego, nie jest się w stanie czytać Don Quijota w oryginale. Ale najprostsze bajki już tak. Oprócz tego, że miałam frajdę z tego, że rozumiem tekst w obcym języku, nieświadomie uczyłam się poprawnych konstrukcji zdań, nowych słowek, zwrotów.Wraz z postępem w znajomości hiszpańskiego, zaczęłam czytać coraz trudniejsze książki. W sklepach na szczęście nie brakuje książek w uproszczonych wersjach, dopasowanych praktycznie do wszystkich poziomów językowych.  Bardzo ceniłam sobie w tych książkach dodatkowe ćwiczenia związane z przeczytanym tekstem, mini słowniczek, a nawet CD z którego można było usłyszeć wybrane teksty. Zobacz przykładowe książki. 
  •  Muzyka– odkąd tylko zaczęłam uczyć się hiszpańskiego, moim towarzyszem każdego dnia był odtwarzacz mp3 na który zgrywałam ulubione kawałki śpiewane w tym języku. Do tego dochodziło tłumaczenie ze słownikiem tekstu znalezionego w Internecie i nauka kolejnych słówek gwarantowana! Po odsłuchaniu kilka razy piosenki nauczyć się można nowych słów szybciej, niż wkuwając cały wieczór. Tutaj znajdziesz stronę z tekstami piosenek po hiszpańsku.
  •  Radio, telewizja– na początku nauki ciężko było coś zrozumieć, ale warto osłuchiwać się z językiem od samego początku. Dlatego zamiast obejrzeć kolejny serial, często przełączałam na kablówkę z hiszpańską telewizją. Można też znaleźć ciekawe programy na youtube, jak chociażby ten: wywiad z Fernando Alonso. Nie trzeba też mieszkać w Hiszpanii, by w wolnej chwili posłuchać radia po hiszpańsku. Najpopularniejsze hiszpańskie stacje możesz posłuchać tutaj i tutaj.  W tym oto miejscu muszę wspomnieć moją koleżankę J., która po kilku miesiącach oglądania południowoamerykańskich seriali potrafi poradzić sobie niemal w każdej sytuacji wymagającej użycia języka hiszpańskiego. Niemożliwe? A jednak!:)
  • Prasa, portale internetowe– podobnie, jak w przypadku radia i TV. Lubisz sport, zaglądaj na stronę portalu Marca. Chcesz codzienną porcję newsów po hiszpańsku? Wejdź i czytaj choć fragmenty El Mundo. Szukaj portali zgodnie z zainteresowaniem i poziomem języka.

3. Wyjazd do Hiszpanii

Barcelona

Katalonia, to pierwszy hiszpański region, który odwiedziłam

Po roku nauki hiszpańskiego uczelnia wysłała mnie na praktyki do Hiszpanii, na Costa Brava. Niestety okazało się, że nie byłam w stanie prawie niczego zrozumieć! I wcale nie mam tylko na myśli faktu, że Costa Brava znajduje się w Katalonii, w której mówi się częściej po katalońsku, niż po hiszpańsku. Po prostu po tak krótkim czasie nie byłam jeszcze na tyle osłuchana z językiem i rzeczywistym tempem konwersacji, by wiele rozumieć.

Nie było łatwo, ale trzy miesiące pobytu w Hiszpanii dały dużo więcej, niż rok nauki w kraju. Od samego początku zalożyłam jednak, że najważniejsza jest komunikacja, a nie poprawność. Stąd starałam się zagadywać wszystkich wokół, spotykać ze znajomymi z praktyk w każdej wolnej chwili, mimo iż początkowo nie rozumiałam około 95% konwersacji.

Okazało się, że po tych kilku miesiącach intensywnego wsłuchiwania się w język i prób nawiązania kontaktu dało rezultat w postaci możliwości prowadzenia w miarę swobodnych, choć nadal niegramatycznych zdań. Po hiszpańsku i…katalońsku!

4. Mów, mów!

Jak sama się przekonałam, największe efekty przyniosła nauka poprzez rzeczywiste konwersacje z Hiszpanami. W takim bądź razie, trzeba było to kontynuować. Tylko jak, będąc w Polsce i posiadając marny budżet przeciętnego studenta? I tu Internet przyszedł z pomocą. Wystarczy zapisać się na stronę Conversation Exchange i już można zacząć konwersacje (choć tak na prawdę jest to wymiana: nauka języka za naukę języka). Polecam!
Nauka hiszpańskiego

Do roboty! Zamiast leniuchowania, lepiej uczyć się języków obcych 🙂

5. Materiały multimedialne

W sklepach i w Internecie można znaleźć całe mnóstwo materiałów. Nawet za darmo. Niedawno spotkałam się z Mi Vida Loca, niezywkle ciekawym kursem realizowanym przez BBC. Szkoda, że nie było czegoś takiego, gdy sama uczyłam się hiszpańskiego! Kiedyś do dyspozycji były tylko szare, nudne podręczniki. Obenie nauka języków może być przyjemniejsza niż kiedykolwiek wcześniej!

6. Wyjazd nr 2…Andaluzja!

Kiedy już myślałam, że hiszpański znam bardzo dobrze….wyjechałam do Andaluzji i stwierdziłam, że chyba nic nie umiem! Dlaczego? Południowy akcent jest uważany za jeden z trudniejszych. Coś jak angielski mówiony w Szkocji. Połykane literki, skracane słowa, inna wymowa, tempo iście wyścigowe. Kiedy pomyślałam, że opanowałam akcent z Sewilli, pojawił się znajomy z Kordoby i znów jakby wszystko trzeba było przerabiać od początku. Jaki z tego morał? Uczymy się przez cały czas! I tylko praktyka czyni mistrza! To tak jak z tym samochodem i parkowaniem…

Kto chciałby się przekonać, jak akcent andaluzyjski ma się do hiszpańskiego, ot choćby z Madrytu, zapraszam na ten krótki i śmieszny filmik: Curso dandalú.

7. Reasumując…

  • nie ograniczaj się tylko do tego, co obowiązkowe!
  • miej kontakt z językiem każdego dnia!
  • ucz się przez zabawę, rozrywkę (radio, TV, filmy…)
  • nie bój się popełniać błędów, najważniejsza jest komunikacja, praktyka….a poprawność przyjdzie z czasem!
  • szukaj kontaktu z Hiszpanami i konwersuj z nimi!
  • jeżli masz możliwość, zdecyduj się na wyjazd, choćby na kilka miesięcy/ tygodni i wykorzystaj ten czas maksymalnie!

A jakie Ty masz doświadczenia związane z nauką hiszpańskiego?Jakie są/ były Twoje sposoby na naukę?