Seleccionar página
No i minęło półtora miesiąca pobytu w Polsce. Robi się zimno, pora wracać do Hiszpanii. Ostatnie tygodnie były dość intensywne, zarówno zawodowo, jak i towarzysko. Może tylko pogoda nie do końca dopisała. Ciągle jeszcze pamiętam wylot z Hiszpanii przy 43C i przylot do Krakowa w okrutnie padającym deszczu i 13C. Najbliższe miesiące zapowiadają się dość fascynująco.

Po przyjeździe szykuje się wyjazd na Costa del Sol, na obchody 200-ej rocznicy bitwy pod Fuengirolą w której wsławił się Pułk 4 Xięstwa Warszawskiego. W inscenizacji bitwy bierze udział grupa rekonstruktorska z Polski.

W weekend natomiast planowana od dawna objazdówka krajoznawcza po zachodniej Andaluzji. Będzie szlak Kolumba, Park Narodowy Dońana (może w końcu zobaczę te flamingi!) i fabryka suszonych, dojrzewających szynek.
Tydzień później najprawdopodobniej wizyta u Ewy w Portugalii, tak więc w planie jest objazdówka po słonecznym Algarve.
Kolejny tydzień to służbowa objazdówka po prowincji Kadyksu. Ciągle się zastanawiam, czy zdecydować się na rejs promem do Maroka.
Najważniejsze jednak rozpoczyna się w drugiej połowie listopada. Rozpoczynam projekt: “W 365 dni dookoła Hiszpanii”. Na pierwszy “ogień” idzie Galicja- północno-zachodni region Hiszpanii. Bilety do Santiago de Compostela już są! :)O co chodzi z moim rocznym podróżowaniem po Hiszpanii? O tym już wkrótce na blogu…i w mediach:)