Seleccionar página
Rodrigo z Triany

Rodrigo z Triany jako pierwszy zobaczył ziemie Nowego Świata

Dziś jedziemy do andaluzyjskiej prowincji Huelva, która znajduje się na zachodzie regionu, niedaleko granicy z Portugalią. W poprzedniem wpisie przypomniałam nieco historię wypraw Kolumba, pora teraz odwiedzić te andaluzyjskie miejsca, które są z nim związane. Prowincja Huelva słynie z długich złocistych plaż, wielokolorowej pielgrzymki w stylu flamenco do El Rocío oraz  niezliczonych śladów wypraw Kolumba do Nowego Świata. Właśnie dzięki wyprawom, prowincja ta zdobyła spore znaczenie historyczne.
W minioną sobotę rozpoczęłam zwiedzanie od miejscowości Palos de la Frontera. Jest ono jednym z najważniejszych punktów na Szlaku Kolumba. To właśnie stąd Kolumb wypłynął wraz z trzema karawelami w swoją pierwszą wyprawę.

Repliki karawel Kolumba

Repliki karawel Kolumba

Tutaj też znajduje się całkiem interesujące muzeum poświęcone pierwszej wyprawie do Nowego Świata z replikami trzech karawel oraz rekonstrukcją średniowiecznego Palos de La Frontera i pierwszej karaibskiej wyspy odkrytej przez Kolumba.

Kiedy przyjechaliśmy do Palos, wszystko wydało nam się…strasznie małe. Biorąc pod uwagę skalę późniejszych odkryć, miejscowość ta wydaje się nie pasować do całości. Prędzej bym sądziła, że Kolumb wypłynął z portu w Walencji, albo Barcelony, a tu…taka niespodzianka, z malutkiego Palos!

Zresztą nie tylko Palos de la Frontera wydaje się małe. Trzy karawele Kolumba, na których pokład można wejść kojarzą sie z wycieczkami  turystycznymi po Wiśle, niż z wyprawą do Ameryki.
Wnętrze karaweli

Wnętrze karaweli

Po kolei wchodzimy do pokład każdej karaweli. Pachnie strarym drewnem, jest nawet odtwarzany odgłos fal i raz na jakiś czas marynarskich komend. Brakuje tylko huśtania przez morskie fale. Wchodzimy pod pokład, są stare beczki i gdzieniegdzie figury marynarzy. Wracając na górę, znów z oddali widać ogromny posąg Kolumna znajdujący się w pobliskiej Huelvie.
Pomnik Kolumba w Huelvie

Pomnik Kolumba w Huelvie

Stojąc na pokładzie jednej z trzech karawel, przed oczami mamy dwie bardzo różne scenografie. Otóż muzeum jest tak pomyślane, by nie tylko pokazać rekonstrukcje karawel, ale także by odtworzyć dzień wypłynięcia Kolumba z Palos, oraz dzień przypłynięcia na pierwszą karaibską wyspę.

Według twórców muzeum, Palos de la Frontera dnia 3 sierpnia 1492 roku wyglądał mniej więcej tak:
Palos de la Frontera w dniu wypłynięcia karawel Kolumba

Palos de la Frontera w dniu wypłynięcia karawel Kolumba

Nie brakuje też nawiązania do słynnego okrzyku “Ziemia, ziemia”, kiedy Rodrigo z sewilijskiej Triany zobaczył upragniony ląd. Według legendy, król obiecał całkiem sporą sumę dla tej osoby, która pierwsza zobaczy ląd.

Teoretycznie powinien był je dostać właśnie Rodrigo, ale…Kolumb oszukał króla, twierdząc, że to on był pierwszy i jemu też przypadła nagroda.
Rodrigo z Triany

Rodrigo z Triany

A jak wygladała pierwsza odkryta przez Kolumba wyspa? W Palos i tego możemy się dowiedzieć. Plastikowym figurom i drewnianym chatkom towarzyszy skrzek papug i szum karaibskiej roslinnosci.
Wyprawy Kolumba

Karaibska wyspa w momencie, gdy przypłynął Kolumb

Rekonstrukcje nie robią może spacjalnie dużego wrażenia, ale ciekawy jest sam pomysł zebrania w jednym miejscu momentu wypłynięcia, zobaczenia z oddali lądu oraz pierwszych momentów odkrywania Nowego Świata.
Karaibska wioska

Karaibska wioska – rekonstrukcja

W muzeum znajduje się całkiem ciekawa ekspozycja ksiąg i dokumentów związanych z odkryciem Ameryki wraz z informacjami o codziennym życiu marynarzy na pokładzie.

Kolumb fałszował w swoim dzienniku przebyte odległości: zapisywał mniej niż faktycznie przepłynięto. Wszytko po to, by nie demotywować swojej załogi. Jako jedyny wiedział, że podróż potrwa dłużej niż wszyscy myśleli. Gdyby jednak od początku wyznał, jak daleko planuje wypłynąć, pewnie nikt nie zgodził by się na wsparcie wyprawy…

Zaraz po wizycie w Palos, udajemy sie do Moguer, sympatycznej miejscowości żyjącej jeszcze czasami Kolumba. Tutaj znajduje się klasztor- Convento de Santa Clara, w której podobno Kolumb modlił się przez cała noc, dziękując za szczęśliwy powrót z wyprawy.
Klasztor w Moguer

Klasztor w Moguer

Tak wygląda klastor z zewnątrz. Poniżej zdjęcie jednego z patio klastoru.
Klasztor w Moguer

Wnętrze klasztoru w Moguer

Spacerując sennymi dość uliczkami Moguer, natrafiliśmy również na Convento de San Francisco, gdzie zbudowana została karawela “La Niña”.

Ruszamy dalej. Do La Rábida.

W miejscowości tej znajduje się klasztor franciszkanów, przechowujący wspomnienia o Kolumbie. Tutaj podobno Kolumb prosił o schronienie dla swojego syna Diego, kiedy uciekł do Hiszpanii z sąsiedniej Portugalii.
Klasztor w La Rabida

Klasztor w La Rabida

W niewielkiej kapliczce znajduje się alabastrowa figura Virgen de los Milagros, której opiece oddawał się odkrywca przed wypłynięciem w morze.

Idziemy dalej, w głąb klasztoru. W sali kapituły znajduje się stół otoczony fotelami. Podobno tutaj Kolumb, bracia Pinón oraz przełożony franciszkanów planowali pierwszą odkrywczą podróż.

W kolejnym pomieszczeniu znajduje się interesujące malowidło ścienne pędzla słynnego Daniela Vazqueza. Przedstawia ono sceny z życia klasztoru i późniejszych odkryć, między innymi wyjście w morze karawel z Palos de la Frontera.
Wyprawy Kolumba

Kolumb rozpoczyna swoją pierwszą wyprawę

Błyskawiczną wizytę przerywa pora na sjestę i zamknięcie klastoru na kilka godzin. Nie pozostaje nic innego, jak powrót do naszego hotelu w Punta Umbria. Oczywiście na najlepsze pod słońcem grillowane krewetki i sjestę w rozgrzanym piasku, wśród pachnących drzew pinii i z szumiącym Atlantykiem w tle…Ech, ta jesień w Andaluzji…
Punta Umria plaża

W drodze na plażę w Punta Umbria