Andaluzja

Maj był dla mnie wyjątkowo interesującym i intensywnym w podróże miesiącem

Profil na Instagramie założyłam właściwie z ciekawości. Na początku bardzo rzadko dodawałam tam zdjęcia. Z czasem jednak polubiłam tą wirtualną przestrzeń i coraz częściej zaczęłam dzielić się moimi fotografiami. Chciałam w ten sposób uchwycić chwile, którymi w danym momencie się zachwycałam. Instagram jest aplikacją mobilną, więc zdjęcia, które tam umieszczam zrobione zostały dosłownie kilka chwil wcześniej.

Przeglądając instagramowe zdjęcia z maja zdałam sobie sprawę, że był to niezwykle interesujący miesiąc. Obfitował w liczne wyjazdy i nowe doświadczenia. Pomyślałam więc, że zawsze pod koniec miesiąca będę na blogu podsumowywać ostatnie wydarzenia komentując wybrane zdjęcia z  Instagramu.

Zaczynamy więc od podsumowania maja.

1. Majówka w Grenadzie

Zachód słońca nad Alhambrą

Zachód słońca nad Alhambrą

Tegoroczny długi weekend majowy spędziłam w Grenadzie z Agnieszką. Poznałyśmy się nieco ponad rok temu dzięki blogowi i zwykła wirtualna znajomość szybko przerodziła się w przyjaźń. Już pierwszego wieczora wybrałyśmy się na punkt widokowy San Nicolas, żeby zobaczyć zachód słońca nad Alhambrą. W trakcie majówki nie brakowało też niespiesznych spacerów po wąskich uliczkach Albaicinu i Sacromonte. Uczestniczyłyśmy także w Święcie Krzyża, o którym pisałam w poprzednim wpisie.

3. Popołudnie w Maladze

Port w Maladze

W okolicach portu w Maladze

Wspólną majówkę zakończyłyśmy w Maladze. To ukochane andaluzyjskie miasto Agnieszki, o czym będziecie mogli się przekonać śledząc jej wpisy na facebookowym fanepagu (a wkrótce i blogu) “Serce z Malagi“. Trochę wstyd jest mi się przyznać, ale upajając się ciepłymi promieniami słońca na jednej z ławek w porcie po prostu zasnęłam. Ucięłam sobie klasyczną, hiszpańską sjestę. Tuż przed powrotem do Sewilli odwiedziłyśmy jeden z “chiringuitos” (barów przy plaży), gdzie pożegnałyśmy się przy szklaneczce świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy.

3. Co z tą pogodą?!

Pogoda w Hiszpanii

Pogoda w maju była w Hiszpanii wyjątkowo kapryśna…

Wiosna w tym roku jest w Hiszpanii dość kapryśna. W marcu padało niemal cały czas. W kwietniu w Sewilli mieliśmy już upały sięgające 40C, tymczasem maj znów zrobił się dość chłodny. W połowie miesiąca w centralnej i północnej Hiszpanii  spadł nawet śnieg! O hiszpańskiej pogodzie miałam przyjemność opowiedzieć na żywo na antenie TVN24. Mam nadzieję, że podczas kolejnych wejść na antenę będę mogła już mówić tylko o słońcu i przyjemnych temperaturach.

4. ¡Vamos a la playa!

Plaża w Punta Umbria

Plaża w Punta Umbria

Kilka słonecznych dni wykorzystałam na wycieczki nad ocean. Dotarłam do sąsiadującego z El Rocio Matalascañas, Punta Umbria oraz do portugalskiej Taviry. Maj to idealny miesiąc na plażowanie w Andaluzji. Woda jest co prawda jeszcze za chłodna (przynajmniej dla mnie, zmarźlucha), ale gdy pogoda dopisuje możemy mieć prawie całą plażę tylko dla siebie. Tylko w weekendy robi się nieco tłoczniej. W środku tygodnia jest cicho, spokojnie, relaksująco.

5. Pielgrzymka w rytmie flamenco

Pielgrzymka do El Rocío

Wyruszamy w pielgrzymkę do El Rocío

Pielgrzymka do El Rocio to chyba najbardziej niesamowite wydarzenie, w jakim miałam przyjemność uczestniczyć. Każdego roku w maju tą niewielką andaluzyjską wioskę odwiedza kilkaset tysiecy osób. Pielgrzymi pokonują trasę konno lub siedząc w bryczkach, które ciągną konie lub muły. To prawdopodobnie jedna z najbarwniejszych i najbardziej roztańczonych pielgrzymek na świecie. Przez całą drogę nie milkną śpiewy flamenco, a wino i piwo leją się hektolitrami. Pielgrzymka do El Rocio przypomina więc nieco ruchomą fiestę i zaskakuje nieustannym przenikaniem się elementów religijnych i świeckich.  Więcej na temat moich wrażeń z tej pielgrzymki napiszę już niedługo na blogu.

6. Andaluzja w Londynie

Andaluzyjskie śniadanie

Andaluzyjskie śniadanie

Kocham andaluzyjskie śniadania. Czy można lepiej zacząć dzień niż pałaszując chrupiącą grzankę ze złocistą oliwą, pomidorem i dojrzewającą szynką serrano? Ja myślę, że nie. I bardzo się cieszę, że czasem udaje mi się tą moją miłością zarażać innych. Tym razem mój mieszkający na codzień w Londynie znajomy Joao darował sobie tłuste i niezdrowe “bacon & egg” i przygotował dla siebie i znajomych to najlepsze śniadanie pod słońcem. Przepis? To proste: grzankę lekko natrzeć czosnkiem, następnie skropić oliwą i nałożyć zmiksowane pomidory (do smaku można dodać np. sól i pieprz). Na wierzch położyć dojrzewającą szynkę. Zdjęcie nie jest mojego autorstwa, ale chciałabym Was zainspirować do przygotowania u siebie w domu takiego  śniadania.

7. Tapas, piłka nożna i…papież

Tapas w Sewilli

Tapas w Sewilli

Plan był taki, żeby 25 maja wieczorem obejrzeć finał Ligii Mistrzów. Skończyło się jednak na wyjściu na tapas z dawno niewidzianym znajomym. Kike (swoją drogą doskonały fotograf, jego zdjęcia możecie zobaczyć np. we wpisie “Ponad dachami Sewilli”) zabrał mnie do genialnej knajpki, w której przepyszne przekąski miały dość niezwykłe nazwy. Spróbowałam więc “Sen Salvadora Dali” (nie wiem co to było, ale faktycznie tapas wyglądało abstrakcyjnie), “Wąsy Velazqueza” (?!) oraz…“Papieża” (kucharze wykorzystali grę słów: “papa” w andaluzyjskim dialekcie oznacza także “papieża”. Danie zrobione było oczywiście na bazie ziemniaków). Jeśli chcecie zjeść dobre tapas w Sewilli, to odwiedźcie La Tasca del Pintor (uwaga, knajpka nie leży w ścisłym centrum miasta).

Czerwiec zapowiada się równie interesująco. W wolnych chwilach zapowiada się leniuchowanie nad Oceanem, weekend w Lizbonie i we Frankfurcie. Ale o tym – za miesiąc w kolejnym podsumowaniu!

Zapraszam do śledzenia mnie i mojego bloga naInstagramie.
Znajdziecie mnie pod nickiem pisanewsewilli. Do zobaczenia!