Seleccionar página
Tytułem wstępu. Zdjęcie po lewej stronie, to moja wizja stolicy Andaluzji latem. Od kilku dni pogoda raczy nas +40/+44 C w cieniu w ciągu dnia, nie dając nawet większego wytchnienia w nocy. S…jak Sahara….S…jak Sewilla. Tempetarurowo pewnie nie ma obecnie większej różnicy. Kojarzycie to buchnięcie gorąca otwierając rozgrzany piekarnik? Mniej wiecej tak samo można się poczuć przyjeżdżając do Sewilli od połowy maja do przynajmniej początku października (może też być Kordoba, bądź inne miasto położone z dala od wybrzeża). Oczywiście najskwarniej robi się w lipcu i sierpniu i nie ma się co dziwić, że jej mieszkańcy masowo migrują do swoich drugich domów nad oceanem.

Turystów w Sewilli jest latem zdecydowanie mniej, co szokuje niekiedy, biorąc pod uwagę tłumy oblegające sąsiednią Malagę…Tylko, że ta część Andaluzji, która leży nad Atlantykiem bądź Morzem Sródziemnym, to już inna, chłodniejsza i przyjemniejsza bajka.

A teraz pora na przegląd sewilijskich metod na walkę z wielkimi temperaturami. Niestety nie wszystkie da się zastosować w Polsce podczas fali upałów…
1. Sjesta w ciągu dnia

Podstawowy element w walce z żywiołem. Między 16h, a nawet 20h, Sewilla barykaduje się w swoich klimatyzowanych sypialniach i po prostu przesypia najgorętszą część dnia. Takim sposobem, Hiszpanie zbierają siły nocne harce, gdy robi się troszkę chłodniej. Nic więc dziwnego, że niezależnie od dzielnicy miasta, o północy wszystkie bary są jeszcze pełne roześmianych Sewilijczyków, rozkoszujących się trochę chłodniejszymi temperaturami.

Nawet większość sewilijskich firm podporządkowuje się temu rytmowi dnia, wprowadzając specjalne godziny pracy w okresie letnim. Zazwyczaj pracuje się długo, z przerwą na lunch: od 9:00 do 14:00 i od 16:00 do 19:00. Latem godziny pracy skracają się i wyglądają tak: od 8:00 do 15:00 (tak, tak, siedem godzin!)

2. Wachlarz w dłoń!

Szanująca się Sewilijka, nie zapomni nigdy w wielkie upały zabrać ze sobą wachlarza. W kościele, banku, na poczcie, słychać tylko jednostajne “klap, klap” drewnianych wachlarzy, przerywane jęknięciami “uyy, que calor” (ufff, jak gorąco!)

3. Marmurowe podłogi

 

Kiedy szukałam mieszkania do wynajęcia zdałam sobie sprawę, że 99,9% sewilijskich mieszkań posiada podłogi z…marmuru. Osobiście dużo bardziej wolę dywany, panele, boazerię, ale nie da się ukryć, że marmur daje latem w stopy przyjemny chłód…4. Czas na basen!

Tak, jak 99% mieszkań w Sewilli ma podłogi z marmuru, tak przynajmniej połowa bloków, nawet tych socjalnych, ma na swoim terenie baseny. Ot, choćby taki jak ten na zdjęciu. Jego użytkowanie jest wliczone w czynsz, który swoją drogą kosztuje mniej niż w Bydgoszczy…

Lądując w Sewilli, krajobraz, który widzimy z góry, można by nazwać: pustynno- basenowym. Z wyschniętą od gorąca ziemią kontrastują bowiem turkusowe, basenowe kwadraciki. Tu, na szczęście nie trzeba być wielce bogatym by mieć basen:)

Nic więc dziwnego, że w wielkie upały, alternatywą dla sjesty jest przebywanie na basenie. Z resztą, życie w pobliżu takich basenów trwa do późna w nocy. Bo kiedy nadejdzie wieczór, wraz z zamknięciem basenu, sąsiedzi znoszą na patio napoje i jedzenie by dalej, wspólnie miło spędzać czas.

5. Prześcieradła między blokami

W centrum Sewilli można latem zauważyć coś w rodzaju prześcieradeł rozpostartych pomiędzy blokami i kamienicami. Oczywiście nie są to prześcieradła, a coś bardziej w rodzaju markiz, niemniej jednak idea jest taka, by zapewnić maksymalna ilość przyjemnego cienia.

I, muszę przyznać, że pomysł jest jak najbardziej trafiony!


6. Małe fontanienki- rozpylacze wody
Małe fontanienki to dla mnie absolutny hit, jeżeli chodzi o pomysłowość w walce z upałami. Pojawiły się jakiś chyba rok temu, wzbudzając niemałe zainteresowanie nawet wśród mieszkańców Sewilli.

Takie rozpylacze wody można w Sewilli zobaczyć w kilku punktach miasta, w szczególności przy dobrych restauracjach. Są one zazwyczaj przyczepione do parasolek, bądź innych zadaszeń chroniących od słońca. W ten sposób, jedząc obiad na tarasie, co chwilę rozpylany jest na nas wodny obłoczek dając przyjemne orzeźwienie.

Szkoda tylko, że nie ma takich rozpylaczy w całym mieście!

7. Małe piwko

Jak chyba w całej Europie, na duże upały, w Andaluzji,  pija się (oprócz wody…) sporo piwa. Sewilijczycy uwielbiają je bardzo mocno zmrożone. Jeszcze chyba nigdy nie spotkałam się z taką obsesją na punkcie wybitnie niskiej temperatury piwa. Czasem myślę o otworzeniu budki z lodami o smaku piwnym. W Sewilli sukces na pewno gwarantowany!

8. Vamos a la playa!



Kiedy zawiodą wszystkie inne metody, albo kiedy w końcu nadejdzie weekend…Sewilijczycy uciekają do swoich drugich domów nad oceanem. Albo, przynajmniej, wybierają się na całodniowe piknikowanie na plaży…jedynego miejsca, gdzie da się latem przyjemnie oddychać:)

A teraz mała sonda:)

Co wybierasz? Lato w Sewilli, czy na lodowcu?
Jasne, nie ma jak 45C w cieniu!
Latem tylko na lodowiec!
Jak autorka zaprosi mnie na basen, to się zastanowię:)

A Wy, jakie macie sposoby na upały?