Seleccionar página
Kawa w Andaluzji

Kawa, kawusia, kawunia! To jeden z powodów, dla których lubię mieszkać w Hiszpanii.

Andaluzja, a właściwie cała Hiszpania, to raj dla kawoszy. Dzień musi zacząć się od tego wysoce energetyzującego napoju. Bo jak nie – z efektywnej pracy nici. To pewnie dlatego od samego rana sewilskie bary pekają w szwach. Dosłownie – pękająmimo że w stolicy Andaluzji znajduje się (podobno) więcej barów niż w jakimkolwiek innym europejskim mieście (choć słyszałam też, że w Madrycie jest ich jednak więcej).

Między 09:00, a 11:00 praktycznie wszystkie bary – w odróżnieniu od biur i urzędów -są gwarne i pełne życia. Nie zapomnę jednej z moich wizyt w banku mniej więcej w tych godzinach. Po kilkunastu minutach czekania przy odpowiednim dla sprawy okienku, pani z sąsiedniego stanowiska z rozbrajającą szczerością powiedziała: “Ooooch, Pepa jest na kawusi, to może trochę potrwać”…(i miała racje, potrwało).

Nie ma też popołudnia bez kawy. Nie ma “cafelito”, nie ma pobudki ze sjesty. I właściwie, bardzo mi to na rękę, jako że od dawna podejrzewam, że w moich żyłach płynie więcej kawy niż krwi. Z resztą dużo przyjemniej iść na spacer, czy na zakupy, gdy po drodze pachnie świeżo zaparzoną kawą.
Kawa w Andaluzji

A oto i wsponiane szklaneczki. Oj nie, ja jednak wolę kawę w filiżance. Fot. (cc) – cfarivar

Wszystko by było pięknie, gdyby nie te szklanki. Nie wiem co prawda jaki zwyczaj mają bary w innych miastach Andaluzji, ale w Sewilli kawę zazwyczaj dostaje się w grubej, mało wyrafinowanej szklance.

Można oczywiście poprosić o filiżankę, chociaż podobno “wypada” (!!!) to zrobić  tylko po południu (inaczej możemy się narazić na opinię snobów, albo nieobeznanych w temacie obcokrajowców). No cóż, ja jeszcze nie potrafię przyzwyczaić do smaku kawy ze szklanki, ale jestem na dobrej drodze.
Żeby nie narazić się na dziwną reakcję (i znaki zapytania w oczach) barmana, warto pamiętać, że w Andaluzji mało gdzie dostaniemy słynne włoskie cappuccino, latte macchiato, czy espresso macchiato.
Kawa w Andaluzji

A oto i kawa “cortado”, czyli espresso z odrobinką mleka. Fot. (cc) – Peter Hilton

Dostaniemy za to ich mało wyrafinowane odmiany: 

  • cortado – co oznacza dosłownie “ucięta kawa”, a jest to espresso z odrobiną mleka,
  • manchado – hiszp. “poplamiona kawa”, czyli mleko z odrobiną kawy. Oczywiście w szklaneczkach odpowiednich rozmiarów.

A dla tych co nie lubią kawy: jeśli chcecie wywołać poruszenie w andaluzyjskim barze, poproście o herbatę Earl Grey lub Rooibos. W kraju kawoszy, gdzie znana jest szerzej jedynie miętówka, herbata rumiankowa i zwykła czarna herbata, Earl Grey wywołuje czasami sensację.

PS. ostatnio spotkałam się w Sewilli z parzeniem herbaty w następujący sposób: włóż torebkę herbaty do szklanki zimnej wody. Włóż do mikrofalówki i grzej przez pół minuty. Gotowe! (i niedogotowane!)