Seleccionar página
Śniadanie andaluzyjskie

Pomidornica?

A już myślałam, że ciężko mnie będzie w Sewilli zaskoczyć. Aż do dzisiejszego poranka. W samym centrum miasta, zamówiłam, jak zwykle na śniadanie, tosta z masłem i pomidorem. Abstrahując od tego, że masło dostałam w napoczętym, fabrycznym,  półkilogramowym opakowaniu (ale z tym już się tu spotkałam nieraz), to uśmiałam się serdecznie, gdy pomidora dostałam w…cukiernicy. W Andaluzji normą jest podawanie pomidora “na płynno”, ale nigdy jednak wcześniej nie dostałam go w takim opakowaniu.

Bardzo szybko powstało więc przy naszym stoliku nowe słowo: pomidornica. Ciekawe, jak by to brzmiało po hiszpańsku! Jakieś pomysły?

 A Wy, spotkaliście się kiedyś z czymś równie zabawnym na południu Hiszpanii?