Seleccionar página
“Pulpo Paul”, czyli niemiecko- włoska ośmiornica o imieniu Paul, stała się niekwestionowaną, marketingową gwiazdą Mundialu w RPA. Nikt nie potrafi wyjaśnić jego zdolności typowania zwycięzcy kolejnych pilkarskich pojedynków, ale jak żyw, każdy wykorzystuje jego wizerunek w promocji swoich produktów i usług (przynajmniej tu, w Hiszpanii!) Pojawiły się w Hiszpanii nawet hasła typu: “Paul na premiera”, w sprzedaży już są koszulki, flagi i kubeczki z wizerunkiem tego stworzonka.
Podobno już kwestią czasu jest przewiezienie Paula do ZOO w Madrycie. Jak sam premier Hiszpanii stwierdził, kupno Paula to “sprawa wagi państwowej” (?!)

                                            Źródło: AFP 
Tymczasem Paul i inne ośmiornice, od długich lat, nadwyraz dobrze sprawdzają się…na talerzu jako obiadowa, bądź kolacyjna przystawka.
Niemcy, po przegranym meczu z Hiszpanią, chcieli zrobić z Paula dodatek do paelli. I faktycznie, ryżowe danie rodem z Walencji, bardzo często podaje się z owocami morza, w tym z pokrojonymi ośmiornicami.
W całej Hiszpanii, w tym i w Andaluzji,  kulinarnym hitem jest danie zwane “pulpo a la gallega”, czyli ośmiornica po galicyjsku. Podobno, po zwycięstwie Hiszpanii w Mundialu, także i ten przysmak zanotował kilkunastoprocentowy wzrost sprzedaży. Jak moda, to moda!
Ośmiornicę po galicyjsku jadłam przynajmniej kilka razy i szczerze się przyznam, że jest to danie wyśmienite, ale…trzeba mieć szczęście! Wystarczy zła obróbka na samym początku, a z ośmiornicy robi się coś na kształt gumowej, ciężkiej do przegryzienia podeszwy. Podobno, nim zagotuje się taką ośmiornicę, trzeba ją solidnie stłuc, by rozluźniły się spięte mięśnie powodujące następnie “gumowatość”.
Kliknij tutaj, by przejść do znalezionego przeze mnie w Internecie najciekawszego przepisu na ośmiornicę po galicyjsku.
Smacznego!