Seleccionar página
Hiszpania i pomidor

Hiszpanie jadają sporo pomidorów i to pod wieloma postaciami. Fot (cc) – Uno Momento Fotografia

– Co robisz?  – Wiesz…w sumie to, co widać – kroję pomidora na kanapkę – odpowiedziałam nieco zdziwiona pytaniem.     – A czemu go nie wetrzesz w tą grzankę? O, właśnie tak…?

Miguel – mój nowy kolega z pracy – pospiesznie zgarnął z  wiklinowego koszyka małego czerwonego pomidorka.Przekroił go dokładanie w połowie i  taką jedną połówkę szybkimi ruchami wtarł w gorącą grzankę, polał oliwą z oliwy i posypał solą. W ten sposób, pewnego słonecznego poranka na Costa Brava poznałam pierwszy z “klasyków” hiszpańskiej kuchni – pan tumaca.

Pan tumaca

Pan tumaca, źródło flickr (cc) – jlastras

O ile pan tumaca (uwaga, podawany także jako zakąska, nie tylko grzanka na śniadanie) swoim rodowodem sięga Katalonii, o tyle kolejna “pomidorowa odsłona” związana jest z Andaluzją.
Rzecz dzieje się w Sewilli, w barze którym zazwyczaj jadam śniadanie.

Ja:Poproszę grzankę z pomidorem.Kelnerka: Nie ma pomidora, skończył się.

Ja: W takim bądź razie poproszę grzankę z samym masłem.

Kelnerka: Dobrze, chociaż….- i tu pani tajemniczo zniżyła głos – mam COŚ TAKIEGO, po czym spod lady wyciągnęła talerz z pokrojonym w cienkie plasterki pomidorem.

Hiszpańskie śniadanie

“Nie ma pomidora, ale jest COŚ TAKIEGO” – jak na zdjęciu…źródło flickr (cc) – najlaa

Co w takim bądź razie jest pomidorem, który nadaje się na andaluzyjską grzankę?Aha. Czyli pomidor w plasterkach NIE JEST pomidorem. Będzie trzeba przyswoić nową teorię – pomyślałam rozbawiona.

Pomidor w płynie. Oczywiście w wielu miejscach dostaniemy zwykłego pomidora w plasterkach, jednak większość barów serwuje (w szklaneczkach, dzbaneczkach, a nawet…cukiernicach) pomidora zmiksowanego z oliwą z oliwy, solą, pieprzem, czasem czosnkiem.

Na kanapce wygląda to mniej więcej tak.

Śniadanie po hiszpańsku

Pomidor w płynie…- źródło flick (cc) – Amberly y David

Ale i na to jest sposób. Przed polaniem grzanki oliwą, trzeba zrobić nożem malutkie otworki, dzięki którym oliwa wniknie w chlebowe szczelinki. Tą samą technikę można zastosować przy nakładaniu płynnego pomidora.Teoretycznie jest podobne do katalońskiego pan tumaca, choć jeśli pomidorowej miksturki nałożymy zbyt szczodrze, można się pobrudzić. Pan tumaca jest – ujmując elegancko – subtelniejszy. Nic nie ma prawa się wylać, chyba że przesadzimy z oliwą z oliwy.

Grzanka

W grzance należy zrobić nożem otworki…i oliwa już się nie przeleje -źródło flickr (cc) – BocaDorada

Zaraz za paellą to chyba najbardziej popularne danie rodem z Hiszpanii, a dokładanie Andaluzji. Gazpacho to nic innego jak zupa – chłodnik i w której skład wchodzą zmiksowane pomidory, oliwa z oliwy, sól, pieprz  chleb, czosnek (…).Bogatsi o wiedzę z zakresu nakładania na grzankę pomidora i oliwy z oliwy możemy przejść do prawdziwego hitu hiszpańskiej gastronomii – gazpacho andaluz.

Gazpacho

“Gazpacho RIQUISISISIMO”, czyli chłodnik pomidorowy przeprzeprzepyszny – źródło flick (cc) – 3oheme

Tak, łyk. Nie łyżka. Można zjeść zupę w klasyczny sposób, z głębokiego talerza, ale lokalne bary tapas podają je bardzo często w szklaneczkach. Z lodem, wprost ze szklanego dzbaneczka przechowywanego w lodówce. Latem w andaluzyjskich barach królują szklaneczki zimnego piwa i pomidorowy chłodnik.Nigdy nie przepadałam za zimnymi zupami, ale gdy za oknem powiewa znad Sahary i termometr wskazuje 40ºC w cieniu, wierzcie mi, że nie ma nic przyjemniejszego niż łyk zmrożonego gazpacho.

Gazpacho

A oto szklaneczka gazpacho – źródło flickr (cc) – Ryan Opaz

Z całej Hiszpanii dowożone są do Buñol tony pomidorów, by następnie ponad 40 tysięcy przybylych tu osób mogło się nimi obrzucać…Jest to tradycja sięgająca mniej więcej 1945 roku.Ostatni wątek dotyczyć będzie corocznej wojny na pomidory, zwanej La Tomatina, która odbywa się w niewielkiej miejscowości Buñol, położonej niedaleko Walencji.

Podczas “wojny” zużytych zostaje ponad 100 ton pomidorów.

Wojna na pomidory w Hiszpanii

Widoki “powojenne”, czyli wielka pomidorowa mazia – źródło flickr (cc) – RenoTahoe

Pomidor pod taką – jak na zdjęciu – postacią, nie trafia już na żadne kanapki. Na chodnikach zbiera się za to “dywanik” sięgający nawet 25 centymetrów…