Seleccionar página
Czy to na pewno Hiszpania? W Galicji jestem już czwarty dzień, samochodem zjechałam jakieś 1000 kilometrów, ale nadal nie moge się przyzwyczaić do otaczających mnie krajobrazów. No bo w końcu, Hiszpania to spalone od słońca ziemie, gaje oliwne, flamenco, korrida…Prawda? A, no nie! Ten cały wór stereotypów pasuje do Andaluzji, podczas gdy północ Hiszpanii to już “inna bajka”.

Bardzo piękna bajka. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po przylocie była soczysta zieleń tego regionu. A właściwie zieleń przechodząca we wszystkie kolory prawdziwej, złotej jesieni. Po drugie zwrócił moją uwagę…mech. Wszędzie go pełno.

Tak, wiem, w Polsce też go mamy pod dostatkiem, ałe gdy oplata stare, opuszczone klaszory, gdzieś pośrodku ogromnego lasu, dopiero wtedy można zrozumieć, dlaczego to właśnie tu powstało najwięcej baśni o czarownicach, zjawiskach paranormalnch i duchach…
Queimada
Z resztą, tradycyjnym galicyjskim trunkiem jest przygotowana na bazie mocnego alkoholu queimada, której wypicie ma wygnać depresje i odstraszyć złe duchy. Przed wypiciem napój się podpala, a podczas jego przygotowania, odmawia się rytualną formułkę mającą odgonić złe czary, które mogłyby zawładnąć duszą…Hmm, może faktycznie coś w tym jest?
Wczoraj odwiedziłam jedno z takich miejsc: tajemniczych, opuszczonych, trochę przerażających, ale zarazem niezwykle pięknych. Może i dobrze, że nie piszą o nim przewodniki…Na trasie nie minęłam się nawet z jedną osobą, nie wspominając już o autokarach pełnych turystów.
Dziś opowiem Wam więc o opuszczonym klasztorze z VI wieku (!!!)klasztorze San Pedro de Rocas (okolice miejscowości Ourense). Dojeżdzając na miejsce, wrażenie robi dzwonnica umieszczona na jednolitym, olbrzymim kamieniu. I ten zapach: wilgoci, pomieszany z dźwiękiem…ciszy! (tak, tak, tam cisza dźwięczy w uszach!).
Jeszcze większe wrażenie robi wnętrze klasztoru. Aby dostać się pod ołtarz, trzeba kluczyć pomiędzy otworami dawnych grobowców. Wśród kilku zagłębień- grobowców znajduje się i jedno malutkie, które sugeruje że przed wiekami pochowano tu malutkie dziecko.
Dość przerażającą i niezywkłą atmosferę dopełnia…muzyka. Aby zapaliły się wewnątrz klasztoru światła należy wrzucić monetę 1 euro. Wówczas z głośników płynie muzyka: trudno jest mi ją zaklasyfikować: kościelna? pogrzebowa?….

Następnym razem przed odwiedzeniem takiego miejsca, chyba na prawdę napiję się quemaidy🙂
Pozdrawiam z Galicji!