Seleccionar página
Targ La Boquería w Barcelonie

Barceloński targ produktów spożywczych, La Boqueria, to jedna z największych gastronomicznych atrakcji Hiszpanii

– Enrique, a co my właściwie jemy? – zapytałam przyjaciela mieszając widelcem w miseczce pełnej czegoś w rodzaju gulaszu z płatami boczniaków. – Jak to co? To kogucie grzebienie – odpowiedział z uśmiechem, po czym wsadził do ust kolejny kawałek gumowatego mięska. Momentalnie odechciało mi się jeść. Sama myśl, że zjadłam właśnie fragment koguciej główki wystarczyła, żeby zrezygnować z dalszego ucztowania. Tak naprawdę była to kwestia psychiki, bo duszone w ciemnym sosie kogucie grzebienie były całkiem smaczne.

Prosiaczki, kiełbaski, kaszanki…

W ten właśnie sposób rozpoczęłam podróż po największym, położonym w centrum kraju, regionie Hiszpanii – Kastylii i León. Oprócz dawno niewidzianego przyjaciela czekały tam na mnie niezliczone lokalne przysmaki, z tłustymi kiełbasami, zawiesistymi zupami i pieczonymi mięsiwami w rolach głównych.

Od domu w Sewilli dzieliło mnie jakieś 700 kilometrów i…kulinarna przepaść. O świeżutkich smażonych rybkach i lekkim pomidorowym chłodniku musiałam tymczasowo zapomnieć.

Kastylię i León zapamiętam również przez małe pieczone prosiaczki. W Segowii aż trudno mi było się skupić na zabytkach, gdy z okien wystawowych spoglądały na mnie świńskie ryjki. W porze obiadowej stoliki miejscowych knajpek aż uginały się od ciężaru tac na których serowano w całości te kilkukilogramowe zwierzaki. Psychika odmówiła mi okazji spróbowania kolejnego przysmaku. Chyba szkoda.
Pieczone prosię w Segowii

Wiele restauracji w Segowii serwuje pieczone prosiaczki. Źródło fot Wikipedia.

Smakowita Galicja

Galicja, czyli maleńki hiszpański region położony na północnym-zachodzie kraju, okazała się moim gastronomicznym rajem. Jedzenie w centralnej Hiszpanii było dla mnie jednak zbyt ciężkostrawne. Za to Galicja…wpadłam w jej macki. I to dosłownie!
Gotowana ośmiornica

Gotowane ośmiornice to specjalność Galicji. Źródło fot. Daquella manera (cc)

Jadąc do Galicji wiedziałam, że największym miejscowym rarytasem są gotowane ośmiornice. Nie przypuszczałam jednak, że w ogóle gdziekolwiek na świecie może istnieć zawód “gotowacza ośmiornic”. Po drugie, nie sądziłam, że w tym niewielkim hiszpańskim zakątku odnajdę knajpki specjalizujące się w serwowaniu ośmiornic na setki możliwych sposobów.

– Bum, bum, bum, bum!!! – po tawernie rozchodził się stukot młotka uderzającego o…No właśnie, o co? – pomyślałam zaskoczona. Podniosłam głowę znad talerza i spojrzałam w kierunku czegoś w rodzaju aneksu kuchennego.Niewysoka, puchna pani w białym fartuchu z zawziętością tłukła…pokryte mackami łapy ośmiornicy (w ten sposób zmiękcza się mięso). Chwilę później obtłuczony głowonóg wylądował w gigantycznym garnku. Miałam szczęście zobaczyć “w akcji” pulpeirę – panią zawodowo zajmującą się gotowaniem ośmiornic. To zanikający już niestety w Hiszpanii zawód spotykany praktycznie tylko w Galicji.

Gotowana ośmiornica w Galicji

Gotowana ośmiornica jest gotowa! Teraz wystarczy pociąć łapy nożyczkami, doprawić i…na stół! Źródło fot. Arnoldo (cc)

Hiszpańska kuchnia w pigułce

W trakcie mojej rocznej podróży dookoła Hiszpanii chyba nigdy nie najadłam się tyle, co tamtego dnia w galicyjskim Lugo. Wszystko, co wychodziło “spod noża” i z garnka ośmiornicowej kucharki było wprost wyborne. “Carpaccio z ośmiornicy”, “Smażone macki ośmiornicy”, “Zupa z ośmiornic”…byłam w kulinarnym raju!

Ziemniaki w mundurkach, Wyspy Kanaryjskie

Papas arrugadas, czyli “pomarszczone ziemniaki”, to specjalność kuchni Wysp Kanaryjskich

12 października obchodzone było Narodowe Święto Hiszpanii. Z tej okazji stacja kuchnia+ przygotowała coś specjalnego dla wszystkich miłośników dobrego jedzenia i kraju Cervantesa. Praktycznie przez całe popołudnie i wieczór emitowane były programy poświęcone hiszpańskim przysmakom. Było o najwykwintniejszych szyneczkach, które kosztują grubo powyżej 300€/ kg, wyrabianiu przepysznych serów manchego, gotowaniu gigantycznej paelli na 500 osób i pieczeniu ryb na jednej z plaż Costa del Sol.

Mówi się, że “co kraj, to obyczaj”. Ja bym do tego dodała: co hiszpański region, to inna kuchnia. Kastylia i Galicja to sąsiadujące ze sobą regiony, a ich gastronomię różni prawie wszystko. Klimat, tradycje i krajobraz z resztą również, ale to już temat na osobny wpis. Gdybym chciała opisać lokalne przysmaki każdego z regionów, to pisałabym pewnie kolejne pół roku.

Jamie Oliver, mój ulubiony obok Roberta Makłowicza kucharz-podróżnik, rewelacyjnie opowiedział o smakach Andaluzji. W najbliższych tygodniach popróbuję jego przepisy, a o rezultatach opowiem na blogu.W międzyczasie zapraszam do poczytania o hiszpańskiej kuchni, którą znalazłam na stronie kuchni+.