Seleccionar página
Spacerując po Kordobie w letni, gorący dzień można poczuć powiew pustyni docierający gdzieś z sąsiedniego Maroka. Jeśli na dodatek trafimy do miasta w porę obiadową, lub porę sjesty, będziemy mieć wrażenie, że zostaliśmy jedynymi przedstawicielami gatunku ludzkiego na planecie. Na ulicach pusto, cicho, na ulicznych termometrach ponad 45C. Nie ma nawet lekkiego wiaterku, który dałby trochę wytchnienia…
Kiedy ´´patelnia Andaluzji´´, jak zwnana jest Kordoba, wydaje się być najmniej przyjaznym miastem Europy, warto wsadzić na chwilę przewodnik do plecaka i zanurzyć się w świece…fatamorgany…A ścislej, odpocząć na jednym z setek patio, z jakich słynie Hiszpania/ Andaluzja i Kordoba w szczególności. Zdecydowana wiekszość patio należy oczywiscie i niestety do osób prywatnych, w związku z tym pozostaje tylko trochę wścibsko pozaglądać do tych zacienionych i ukwieconych perełek i wybrać sobie na odpoczynek jakiś dziedziniec otwarty dla turystów (ot, choćby Patio de los Naranjos należący do kordobskiej Mezquity, bądź Palacio de Viana, Patios znane rownież jako Muzeum Patio- Museo de Patios).

Dlaczego kordobskie patia, są niczym oazy? Wystarczy spojrzeć na poniższe zdjęcia. Udekorowane są setkami kwiatów: róż, petuni, goździków, oleandrów…gdzieś po środku często szumi cichutko fontanna. Absolutny kontrast w stosunku do ulicznego skwaru! 

I to jest kwintesencja Andaluzji: spalona od gorąca ziemia, błękitne niebo, prażące słońce, ale też zacienione patia z fontannami, kolorowe azulejos i dziesiątki donic z bujną roślinnoscią. Istny raj dla oczu i…nosa, bo kwitnące pomarańcze, czy jaśminy wydzielają oszalamiające aromaty:)

Patio to jeden z moich ulubionych hiszpańskich ´´wynalazków´´(obok tapas;)). Właściwie nawet nie lubię nazywać ich po prostu´´dziedzińcami´´…Bo patio, to jakby kolejny pokój mieszkalny, tylko pod gołym niebem…Albo ogrodo- salon, w ktorym od wieków spotykały się rodziny i przyjaciele; to miejsce gdzie miło przespać sjestę…albo po prostu ukryć się przez letnim skwarem. Typowe andaluzyjskie patio otoczone jest cienistą galerią, na którą wychodzą drzwi i okna otaczających budowli. Tu wystawiane są krzesła, fotele i leżaki, bo tak odpoczywa się dużo milej niż w dusznym mieszkaniu.

Te ukwiecone patia, to jedna z większych jak dla mnie atrakcji nie tylko Kordoby, ale i calej Hiszpanii. Mimo, iż większość z nich należy do prywatnych osob, nierzadko spacerując po mieście, możemy je zobaczyć zza ażurowej kraty. Czasem mam wrażenie, że Andaluzyjczycy są już przyzyczajeni, że turyści fotografują ich…śpiących sjestę na własnych patiach!

Wszyscy ci tych, którzy chcieliby zobaczyć najładniejsze patia Andaluzji, nie mogą ominąć Festiwalu Patio w Kordobie, który od kilkudziesięciu lat odbywa się w tym mieście w pierwsze dni maja (w tym roku od 5 do 16 maja). W te dni nawet prywatne patia otwierają swe podwoje turystom. Mimo, iż w Andaluzji mieszkam już trzy lata, w miniony wtorek byłam tam po raz pierwszy…i oczom nie wierzyłam, jakie to cuda kryją tutejsze patia…Troszkę przeszkadzają tłumy turystów, którzy tak jak my chcą zobaczyć patia, ale na osłodę, właściciele patia puszczają nastrojową muzykę, zwykle flamenco, bądź sevillanas.

Z praktycznych uwag: będąc w Kordobie na początku maja, warto podejść do najbliższego punktu Informacji Turystycznej i poprosić o specjalną mapkę z wyznaczonymi trasami zwiedzania patio. Najpiękniejsze z nich znajdują się na ul. San Basilio (na San Basilio nr 50, znajduje się siedziba…Towarzystwa Miłośników Kordobskich Patio-możliwość zwiedzania przez cały rok). Właściwie oglądanie patio może nam zająć cały dzień! Ponadto, w ramach Festiwalu, organizowane są liczne koncerty flamenco i inne atrakcje muzyczne.

Andaluzyjskie patia to prawdziwe perełki, o których często zapomina się zwiedzając najważniejsze zabytki…Warto zanurzyć się w małe uliczki, zajrzeć “to tu, to tam”, w poszukiwaniu takich ukwieconych oaz i poczuć prawdziwą, taką mniej turystyczną atmosferę tego regionu…