Seleccionar página
Prawda, że dawno już nie dzieliłam się moimi ulubionymi przepisami?  Dziś jednak nie będzie o kolejnych andaluzyjskich przysmakach, ale o łączeniu wszystkiego tego, co ma do zaoferowania Costa Brava w przepis na idealny wakacyjny dzień. Przepis jest jak najbardziej autorski, możliwe są jego wariacje i alternatywy, w zależności od charakteru, nastroju, zasobności portfela i pogody. Uwaga, stworzone “danie” jest bardzo uzależniające i powoduje silne depresje po zakończonej uczcie i powrocie do szarej rzeczywistości:) Warto jednak spróbować, mimo wszelkich konsekwencji!

Danie główne: udany dzień na Costa Brava

Składniki:

  • 12 godzin słońca
  • długie kilometry złocistych plaż
  • turkusowe zatoczki
  • kilka wiosek rybackich
  • dobra książka
  • wyjście do baru tapas
  • zakupy w markecie (!)
  • okulary do nurkowania
  • ręcznik plażowy, poduszka
  • przewodnik, bądź materiały z biura informacji turystycznej

Przepis:

Faza Pierwsza- wczesny poranek

Pobudka o wczesnym poranku. Najlepiej o wschodzie słońca, bądź przynajmniej przed 8 rano. Zabrać książkę, gazetę, bądź tylko same pozytywne myśli na jedną ze skałek z widokiem na morze. Przeciągnąć się , nie myśleć, jak miło by było jeszcze sobie pospać. Rekompensatą za wczesne wstawanie jest cudowny widok na turkusowe morze, wysokie klify z głębokimi zatoczkami wdzierającymi się wgłąb wybrzeża, orzeźwiająca bryza oraz aromatyczny zapach drzew piniowych oplatających cały niemal rejon Costa Brava.

 


Faza Druga- poranek

Po uczcie duchowo- wizualnej, pora na śniadanie. Korzystać z wczesnej pory i dość miłej temperatury; najlepiej posilić się na świeżym powietrzu (balkon, taras, trawnik przed namiotem). Warto spróbować śniadania po katalońsku:

Świeże, chrupiące pieczywo polać złocistą oliwą z oliwek. Pomidora przekroić na pół i taką oto połówkę wcierać w tosta, aż zostanie sama skórka. Na tosta można położyć też plasterek smakowitej szynki serrano. Koniecznie popijać sokiem ze świeżych pomarańczy. Dla smakoszy kawy, oczywiście nie może zabraknąć cafe con leche- cafe solo- cafe cortado.

Faza Trzecia- w poszukiwaniu przezroczystych zatoczek

Costa Brava słynie z licznych, małych zatoczek o krystalicznej, przezroczystej wodzie mieniącej się od granatu po tropikalny turkus. Warto poświęcić przynajmniej jeden dzień na odkrywanie ich uroku. Koniecznie zabrać ze sobą sprzęt do nurkowania, ot, choćby najtańsze okulary (ja kupilam u “Chińczyka” za 2€), dzięki którym będzie można podziwiać podwodne bogactwo Costa Brava.
Na lotnisku w Geronie, w Biurze Informacji Turystycznej, dostałam darmową mapę Costa Brava, gdzie zaznaczone są najciekawsze szlaki turystyczne. Jednym z nich jest szlak zatoczek (“Ruta de las Cales”), ciągnący się od Sa Riera- Sa Tuna- Fornells- Aiguablava- Tamariu (centralna część Costa Brava).
Zobaczyłam tam jedne z najpiękniejszych krajobrazów, cudowne miejsce do aktywnego wypoczynku, bądź słodkiego leniuchowania na plaży. Szczególnie przypadła mi do gustu zatoczka w Sa Riera, mimo sezonu wakacyjnego było pusto, cicho i sympatycznie.
Szlak zatoczek można odbyć zarówno pieszo, jak i samochodem.

Faza Czwarta-pora na obiad, czyli uczta dla zmysłu smaku

Costa Brava pełna jest barów, knajpek i restauracji oferujących turyście najlepsze lokalne produkty. Zdecydowanie polecam skosztować dania ze świeżo złowionych ryb i owoców morza. Będąc w Katalonii warto sprobówać też paelli.
Mi bardzo przypadła do gustu arroz negro, czyli danie z czarnego ryżu podawane z sosem czosnkowym. Wizualnie nie jest ono zbyt atrakcyjne (czarny kolor pochodzi od naturalnego barwnika z kałamarów), ale smak zdecydowanie to rekompensuje.
Na Costa Brava piłam też najlepszą sangrię, czyli owocowe wino z kawałkami pomarańczy i cytryny (przepis znajdziesz tutaj). O ile w Andaluzji jest to napój wybitnie turystyczny i podawany w stosunkowo niewielu miejscach, tak na Costa Brava dostaniemy je niemal wszędzie. Uwaga, jak na mój gust, Katalończycy “wspomagają” wino zbyt obficie (rum, whiskey). Smak jest rewelacyjny, ale potem konieczna jest solidna sjesta:)

Faza Piąta-sjesta w cieniu skałek

Po pysznym obiedzie, pora na sjestę i zebranie sił na dalszą część dnia. Jeśli nie mamy parasolek (można tanio dostać w sklepach w pobliżu plaży), niezwykle miło jest się ochłodzić, zdrzemiąc, czy relaksując się w cieniu jednej ze skałek na plaży.

Faza Szósta-zwiedzanie wiosek rybackich

Costa Brava to nie tylko plaże i słońce. To również urokliwe małe miasteczka pełne architektonicznych, średniowiecznych perełek. W szczególności polecam miejscowości Pals oraz Tossa del Mar. Przyjemnie jest pochodzić po ich wąskich uliczkach, pokontemplować soczystą zieleń i egzotyczne kwiaty. A na deser, koniecznie trzeba iść do baru na kawę z likierem Bayleys.

W Andaluzji bardzo rzadko pija się kawę z takimi dodatkami, podczas gdy na Costa Brava jest to bardzo popularne. W smaku- rewelacja!
Faza Siódma-zakupy w markecie
Mimo, iż dzień chyli się ku końcowi, atrakcji jeszcze nie będzie brakować.

Jedną z moich ulubionych rzeczy na Costa Brava jest spędzanie wieczora/ nocy na plaży. Warto wcześniej zaopatrzyć się w markecie w dobre, lokalne wino (nawet te w kartonikach za 1 euro nie są najgorsze!), sangrię (okolo 1,5€ za litr) oraz inne smakołyki. W taki sposób łatwo zorganizować smaczną, tanią i bardzo urokliwą kolację.

Faza Ósma-noc na plaży
Kolacja na plaży często przekształca się w wielką imprezę. Wielu, szczególnie Hiszpanów, lubi latem spędzać całą noc na plaży, jedząc, pijąc, grając na gitarach, śpiewając.

Ponieważ dzień zaczął się bardzo wcześnie, kolacja pod gwiazdami na plaży często kończy się zaśnięciem…i nawet fajnie jest się obudzić o 3 nad ranem od blasku księżyca…Jedyny minus jest taki, że potem bardzo ciężko się zebrać do hotelu/ namiotu…

Faza Dziewiąta- regeneracja sił
Sen. Najlepszy krótki, aby nie tracić cennego czasu, ale intensywny. W końcu przed nami kolejny dzień i kolejne plany!

Et voilà! Przepis skończony, gotowy do wprowadzenia w życie! 🙂 Smacznego!


A jaki jest Twój przepis na udany wakacyjny dzień? Zapraszam do dyskusji!