Seleccionar página
Zamek we Fuengiroli

Pilnując twierdzy we Fuengiroli

Niech tytuł nikogo nie zmyli, pozostajemy w Andaluzji. Cofamy się jednak równe dwieście lat i z Sewilli udajemy na Costa del Sol, do miejscowości Fuengirola. Ten wpis będzie nieco inny niż porzednie. Po raz pierwszy nie tylko ja będę jego autorką. Ostatni fragment zajmie relacja jednego z bohaterów niezwykłego wydarzenia, które kilka tygodni temu miało miejsce właśnie we Fuengiroli. Zanim jednak przejdziemy do relacji z…bitwy napoleońskiej pod słonecznym niebem Andaluzji, kilka słów wstępu.

Ponad miesiąc temu zadzwonił do mnie mój znajomy i opowiedział o chłopakach (choć panie też są!) z Pułku 4-tego Piechoty Xięstwa Warszawskiego. Kim oni są? To pasjonaci zafascynowani historią epoki napoleońskiej.

Rekonstrukcja bitwy napoleońskiej

W trakcie rekonstrukcji bitwy napoleońskiej

Wspólnymi siłami próbują  odtworzyć dawne czasy, wcielając się w postaci walecznego  Pułku 4-tego Piechoty Xięstwa Warszawskieg. Jest rekonstrukcja ubioru, sprzętu, jest też nauka dawnej musztry oraz ogólnych zachowań sprzed 200 lat. 

W tym roku w październiku wypada 200-letnia rocznica niezwykle ważnej bitwy z okresu walk napoleońskich, bitwy pod Fuengirolą. W bitwie tej około czterystu polskich żołnieży dzielnie stawiło czoła dziesięciokrotnie większym siłom angielsko-hiszpańskim. Zwycięsko obronili twierdzę we Fuengiroli, zadali dotkliwe straty przeciwnikom i wzięli do niewoli dowodzącego nieprzyjacielską armią generała Blayneya.

Grupa rekonstrukcyjna

Do walki!!!

I właśnie dlatego tak licznie stawiła się w Andaluzji polska grupa rekonstruktorska.

Z kilkoma chłopakami z Pułku 4-tego Piechoty udało mi się spotkać w Sewilli. Dzięki temu poznałam fantastycznych ludzi o niezwykłej pasji, przy okazji odświeżając wiedzę z bardzo ciekawego fragmentu naszej polskiej historii związanej z Napoleonem i…Andaluzją.

Wino z pomarańczy

Spotkanie przy winie z pomarańczy

I tu zaczyna się relacja Roberta, jednego z żołnierzy Pułku:

“W niedzielę w godzinach południowych rozpoczęła się bitwa. Była bardzo widowiskowa i zacięta! Wielokrotnie sytuacja się zmieniała, raz przeważali Anglicy z Hiszpanami, zmuszając nas do wycofania się, ale w  końcu udało nam się zmusić Angoli i hiszpańską partyzantkę do odwrotu i ucieczki.

Tym razem dużo było walki wręcz i na bagnety, a trochę mniej strzelania. W końcu udało się pojmać generała Blanleya i obronić zamek.

Licznie przybyła publiczność była zachwycona. Ja na początku bitwy poległem podczas jednej z potyczek zadźgany bagnetami. Dzieła dokończyła pewna Hiszpanka, której dałem się zabić 😉 Dzięki tej “śmierci” mogłem robić zdjęcia z bitwy 🙂
Bitwa we Fuengiroli

Bitwa we Fuengiroli

Kiedy leżałem “martwy”, jeden z hiszpańskich partyzantów zaczął mnie obszukiwać i rabować a na koniec walnął kolbą w żebra, aż jęknąłem. Robił to bardzo autentycznie, jak zawodowiec! Bozia go pokarała, bo podczas tego szabrowania zgubił czarną chustę, którą potem znalazłem i dałem koledze.

Zamek we Fuengiroli

Obozowisko przed zamkiem we Fuengiroli

Po bitwie był obiad przygotowany przez Hiszpanów i plażowanie…” 
* zdjęcia pochodzą od Roberta z Pułku 4-tego Piechoty Xięstwa Warszawskiego oraz ze strony www.pulk4.pl