Seleccionar página
Kiedy byłam mała, moim idolem (oprócz Diego Maradony…ach ten Mundial w Meksyku ’86!) był Tony Halik. Pamiętam te emocjonujące niedziele przed telewizorem oglądając “Pieprz i Wanilia”. Najbardziej lubiłam relacje gdzieś z dalekich Wysp Wielkanocnych, albo głębokich amazońskich dżungli. I tak już wtedy sobie myślałam, jakie to nasze życie w Polsce jest inne. Nic tylko szkoła- dom- szkoła, żadnych polowań na tygrysy, przedzierania się przez pustynię, ani zwykłego zrywania, niezwykłych dla nas, jak na koniec lat osiemdziesiątych, bananów.

Dwadzieścia lat później przeniosłam się na południe Hiszpanii, gdzie chyba bardziej niż słońce i plaża zainteresowały mnie różnice między obu krajami. Dziś pora na mój subiektywny i nieco wybiórczy ranking różnic między Polska a Andaluzją. Ranking będzie jak najbardziej aktualny, w końcu od kilku dni jestem na wakacjach w Bydgoszczy, więc różnice same niemal “cisną się na klawiaturę”.

– Pobudka: paradoksalnie to w Polsce, a nie w Hiszpanii, budzi mnie co rano słońce (jest czerwiec, pewnie w listopadzie bym już tak nie napisała!). I to o 7 rano, kiedy w Hiszpanii najchętniej bym spała do południa. Sekret tkwi w…roletach. W każdym andaluzyjskim mieszkaniu rolety są może nie tyle antywłamaniowe, co całkowicie antysłoneczne, czego skutkiem jest poczucie głębokiej nocy nawet o 13h. W Polsce zwykłe zasłonki nie dają na tyle ciemności bym mogła pospać jakoś dłużej…
Zapachy: od czasu, gdy przyleciałam do Polski brakuje mi trochę andaluzyjskich zapachów. Z samego rana pachnie tostami i kawą (jak już wspominałam niejednokrotnie, na południu Hiszpanii maja chyba więcej barów i knajp niż mieszkańców…), koło południa z tych samych setek barów dochodzą zapachy czosnkowo- przyprawowe (pora tapas!), koło 18:00 znów pachnie kawą, a koło 22:00 pachnie kolacją niczym w Polsce na klatkach schodowych w wigilijny wieczór. Na sam koniec, duszącej atmosfery gorącego  lata dodają jaśminy. Polska jakoś mniej atakuje zmysł powonienia, przynajmniej w mieście..
Zielono mi…: fajnie przejechać się po Polsce i zobaczyć tyle zieleni (o drogach nie będę pisać, po co się denerwować…). Nasze lasy to istny raj w porównaniu z andaluzyjskimi palmami i suchymi i monotonnymi gajami oliwnymi. Jeszcze dziesięć lat temu rosnąca palma była symbolem wakacji i leniuchowania, a teraz tą symbolikę przejęły…sosny! Mała dygresja: w Andaluzji na Boże Narodzenie prawie nie ma gdzie kupić żywej choinki…

– Grube koty: w Andaluzji bardzo mało jest kotów chodzących po ulicy. Ale jak są, to jakby były po ostrej diecie. Albo to nasze są grube? Chodzę po mojej bydgoskiej dzielnicy i nie mogę wyjść z podziwu nad polskimi mruczkami…

– Ceny: często słyszę od znajomych w Hiszpanii, jaki to raj cenowy musi być w Polsce. Prawda jest jednak taka, że nasz kraj stał się…bardzo drogi! Benzyna kosztuje tyle samo co w Sewilli, ciuchy też…A kawa jest 3 razy droższa! Gdyby w Andaluzji kawa kosztowała 3 euro, nikt by pewnie jej nie pił (w lokalnych barach kosztuje około 1 euro, czyli 4 złote, w porównaniu z 10-12 złotymi w naszych centrach handlowych…)
Piwo: kiedy w Polsce prosimy o piwo, z reguły automatycznie dostajemy pół litra napoju. W Hiszpanii automatycznie dostajemy 0,2, ewentualnie 0,3 litra. Jak ktoś zamawia pół litra, już wiadomo, że turysta…Kiedyś w Bydgoszczy chciałam być taka “hiszpańska” i napić się piwa z fantą (hiszpańska “clara”). Jakie było moje zdziwienie, gdy na rachunku “skasowano” zarówno za piwo, jak i za napój gazowany…(w sumie 12 złotych, podczas gdy w Hiszpanii 4 złote…)
Siesta: każdy lubi sobie czasem poleniuchować w ciągu dnia. Ale do 16h-17h w Polsce życie toczy się w miare normalnie. W Andaluzji na załatwienie najprostszych rzeczy i zakupów potrzeba wiele cierpliwości i wytrwałosci. No bo: od 9h do 10h jest pora na śniadanie. Podczas tej godziny, niezależnie czy mowa o sektorze prywatnym, czy państwowym, ciężko jest cokolwiek załatwić. Całymi firmami przesiaduje się w barach. Od 14h do 16h jest pora na obiad- siestę, więc też już nic nie załatwimy. A o 16h to jest już tak gorąco, że nie chce się już nic robić…
CDN…

Czy ktoś z Was ma podobne skojarzenia i doświadczenia? Zapraszam do dyskusji:)